Z jakimi problemami boryka się podhalański jedynak w trzeciej lidze? Nasz ekspert Wiesław Klag wymienia kilka problemów Podhala. Oto one:
Rotacja w składzie
- W żadnym meczu nie grała, nie była wyjściowa, ta sama jedenastka. Rotacja jest ogromna, a tym samym brak zgrania. Zbyt długo trwa szukanie optymalnych ustawień. Na to był okres przygotowawczy i gry kontrolne. Jeśli tak duże rotacje nadal będą zachowane, by każdy mógł pograć, to nie wróże nic dobrego. Jak najszybciej musi się wykrystalizować podstawowa jedenastka.
Brak chemii
- Wyczuwa się brak chemii. Poprzedni zespół wydawał się być bardziej skonsolidowanym. Czyżby „nowym” potrzeba dać więcej czasu na znalezienie wspólnego języka z pozostałymi? Tylko, że czas nieubłagalnie prze do przodu, liga też nie zasypia gruszek w popiele. Co teraz stracisz, może się czkawką odbić w końcowym rozrachunku. Chemia to podstawa zespołu. Ona tworzy kolektyw, w którym każdy z zawodników poszedłby w ogień za drugiego. Oby ostatnia wygrana była takim zaczynem kolektywu. Może potrzeba więcej czasu nowym graczom, by wkomponować się w zespół?
Koncepcja gry
- Trenerzy na pewno mają plan na grę, tylko czy zawodnicy go realizują? Na razie koncepcji nie widać. Podhale u siebie gra defensywnie. Odnoszę wrażenie, że taki styl wynika z potencjału zespołu. Nie chce podejmować otwartej walki od pierwszej minuty. Lepiej wyjść, popatrzeć i dopiero zagrać. Gra Podhala wynika z braku wiary w potencjał drużyny. Asekuracyjna gra, na rozpoznanie.
Kontuzje
- Gadzina, Potoniec, Luberda, Czubin, Mikołajczyk, Komorek – to zawodnicy, którzy się kurują lub co dopiero się wykurowali. Niepokojące zjawisko, bo wszyscy zostali „załatwieni” po okresie przygotowawczym.
Brak determinacji
- W tej lidze trzeba grać na maksymalnych obrotach przez 90+ minut, żeby myśleć o sukcesach. W naszym zespole brak determinacji i woli walki od początku do końca meczu. Nie można nawet na moment przysnąć czy odpuścić, bo nieszczęście gotowe. Podhale już przekonało się o tym. I to nie raz. Potem zmuszone było odrabiać straty. W odrabianiu jak na razie jest na minusie. Zaś w ostatnim spotkaniu wykazaliśmy się dużą dozą szczęścia. Nie wiem skąd ją czerpiemy.
Brak młodzieżowca, drugiego bramkarza i snajpera
- Na papierze skład wygląda imponująco. Wydawałoby się, że na każdej pozycji jest rywalizacja. Rzeczywistość tego nie potwierdza. Jak to wygląda, to chyba nie trzeba wyjaśniać, tym, którzy widzieli naszych piłkarzy w akcji. W sumie w ostatnim meczu graliśmy de facto w dziesiątkę. Mimo rotacji nie wykluł się solidny młodzieżowiec. Najlepiej byłoby, gdyby był wychowankiem klubu. Z tym pojęciem na pewno będzie ciężko, bo są zaniedbania w pracy z młodzieżą. Brak rezerwowego bramkarza i rasowego napastnika, takiego sępa w polu karnym. Napastnika z krwi i kości. Zabezpieczenie tyłów to raz, ale bez zdobywania bramek trudno marzyć o dopisywaniu trzech punktów w tabeli.
Wysłuchał Stefan Leśniowski










