03.07.2016 | Czytano: 1899

IV liga: Podsumowanie sezonu KS Zakopane

Nowosądecki Okręgowy Związek Piłki Nożnej opublikował zweryfikowaną tabelę grupy wschodniej IV ligi z której wynika, że KS Zakopane zostaje zdegradowane do klasy okręgowej. Oczywiście nie jest to zaskakujące bowiem drużyna KS Zakopane w minionym sezonie zajęła 14 miejsce i wraz z pięcioma innymi drużynami w tym LKS Szaflary opuszcza IV ligę.

KS Zakopane spadkobierca sekcji piłkarskiej SN PTT 1907 Zakopane a później MKS Zakopane po czterech latach gry w IV lidze powraca do nowosądeckiej klasy okręgowej, klasy w której zakopiańscy futboliści najczęściej występowali w minionych 35 latach. Zdarzały się wprawdzie sezony w których piłkarskie kluby z Zakopanego opuszczały szeregi nowosądeckiej okręgówki, ale na krótko by po pewnych reorganizacjach powracać do niej. Przełom nastąpił w sezonie 2001/12. Wtedy piłkarze KS Zakopane pod wodzą zakopiańskiego trenera Bartłomieja Walczaka zdobyli mistrzostwo nowosądeckiej klasy okręgowej (V liga) i uzyskali awans do grupy wschodniej małopolskiej IV ligi. Warto jednak przypomnieć, że małopolska IV liga swego czasu jednorodna została wcześniej podzielona na dwie grupy, oczywiście właśnie z tego powodu była znacznie słabsza pod względem poziomu. W strukturze polskiego piłkarstwa IV liga to był tak naprawdę piąty poziom rozgrywek (ekstraklasa, I liga, dwie grupy II ligi, osiem grup III ligi). Mimo wszystko awans do IV ligi oznaczał dla KS Zakopane wyrwanie się z nowosądeckiego okręgu na nieco wyższy szczebel i konfrontacje także z drużynami z okręgu tarnowskiego. Warto przypomnieć, że w sezonie 2011/12 awans do IV ligi z drugiego miejsca wywalczył także Poroniec Poronin. Po wywalczeniu awansu trener Walczak przedstawił działaczom KS Zakopane swoją wizję udziału drużyny w rozgrywkach IV ligi, statusu zawodników, warunków przygotowań i innych zagadnień organizacyjnych. I nie były to żądania finansowe dla samego siebie, ale ogólne istotne do funkcjonowania klubu jako spójnej całości. Ponieważ ta wizja nie zyskała akceptacji Bartłomiej Walczak złożył rezygnację z funkcji trenera i przeniósł się na powrót do Huraganu Waksmund w którym onegiś występował jako zawodnik a później trener. Na jego miejsce klub zatrudnił trenera z Tymbarku Mariana Tajdusia. I okazało się, że warunki niemożliwe do zaakceptowania dla rodzimego trenera są możliwe do spełnienia dla szkoleniowca z zewnątrz. Taki to swoisty paradoks i typowe zjawisko dla Zakopanego. Bartłomiej Walczak swoją przygodę z piłką nożną rozpoczynał w Zakopanem od trampkarza, następnie poprzez juniorów grał w zespołach seniorskich, przechodził wprawdzie do innych podhalańskich klubów, ale wracał do Zakopanego jako piłkarz i trener najpierw drużyn młodzieżowych a później i seniorów. Jego powroty podyktowane były zawsze względami emocjonalnymi, więzią ze środowiskiem z którego się wywodził i na rzecz którego chciał działać. Trenerzy z zewnątrz najczęściej szukają tylko swojego miejsca pracy. Oczywiście nie jest to nic nagannego, ale też nic zobowiązującego. Dla miejscowych szkoleniowców kwestie funkcjonowania klubu osiąganych wyników są sprawą honoru, myślenia w szerszej perspektywie. Po półrocznym pobycie trener Tajduś odszedł z KS Zakopane bo otrzymał propozycję bycia drugim trenerem w I ligowej Sandecji Nowy Sącz. Na jego miejsce zatrudniono szkoleniowca z Jordanowa Jakuba Jeziorskiego. Szybko jednak rozstano się z tym trenerem bo wyniki drużyny nie były zadowalające między innymi kompromitująca porażka z Porońcem Poronin. Kolejnym szkoleniowcem KS Zakopane został trener ze Ślaska ale mieszkaniec Szczawnicy Jerzy Grabara. I był to tym razem bardzo udany transfer. Jerzy Grabara wyprowadził zespół na prostą tak, że w pierwszym swoim IV ligowym sezonie KS Zakopane zajął 7 miejsce zdobywając 45 punktów. W kolejnym sezonie zakopiańczycy powtórzyli ten wynik. Trener Grabara był z tego powodu nieusatysfakcjonowany, głównie postawą części zawodników i ostatecznie po trzech meczach nowego sezonu rozstał się z KS Zakopane. Na kolejny sezon działacze zakopiańskiego klubu na stanowisko trenera zatrudnili na powrót Mariana Tajdusia. Kolejna współpraca tego szkoleniowca z zakopiańskimi futbolistami trwała prawie cały rok, ale jej efekty nie były budujące. Drużyna zakończyła rozgrywki na 13 miejscu z dorobkiem zaledwie 32 punktów. Ta pozycja była zagrożona nawet spadkiem, ale po rezygnacji niektórych klubów z rozgrywek ostatecznie KS Zakopane zachowało status IV ligowca.

Na nowy sezon 2014/15 trenerem drużyny seniorów KS Zakopane został szkoleniowiec z naszego miasta Maciej Ejsmond pracujący wówczas w klubie z zespołami młodzieżowymi. Trener Ejsmond miał bardzo trudne zadanie właściwie musiał zbudować zespół seniorów od nowa bo z drużyny odeszło kilku jej czołowych zawodników. Za poprzednich szkoleniowców trzon zespołu tworzyli piłkarze z zewnątrz. Nie dotyczy to trenera Walczaka bo za jego kadencji jedynym zawodnikiem spoza Zakopanego był Bolesław Wesołowski, który świetnie zaaklimatyzował się w KS Zakopane. Pozostali „obcy” piłkarze szukali raczej dodatkowego zarobku a nie swojego miejsca w życiu. Jeżeli już byli zakontraktowani do zakopiańskiej drużyny to musieli w niej grać zabierając miejsce własnym wychowankom. Inna sprawa, że na skutek polityki klubu wychowankowie nie spełniali warunków niezbędnych do gry w IV lidze. I tu pomocną dłoń wyciągnął Poroniec Poronin. Po awansie do III ligi klub z Poronina mający mocarstwowe ambicje rozstał się ze swoimi zawodnikami i właśnie oni zasilili KS Zakopane. Jak zgubna była to koncepcja ze strony władz poronińskiego klubu świadczy fakt, że po wycofaniu się z rozgrywek w III lidze Poroniec mający prawo gry w V lidze, w rozgrywkach jakiejkolwiek ligi udziału brać nie będzie przynajmniej o tym nic nie słychać. Tak zazwyczaj kończą kluby oparte na kaprysach albo chwilowej fascynacji nawet najbogatszych sponsorów. Oby tą droga nie poszedł klub z Zakopanego. Ostatecznie sezon 2014/15 drużyna KS Zakopane ukończyła jak już wspomnieliśmy na 13 miejscu z dorobkiem 32 punktów. To był już sygnał, że w kolejnym sezonie będzie jeszcze trudniej bo PZPN przyjął koncepcję zmniejszenia ilości trzecich lig co oznaczało spadek z nich większej liczby drużyn na niższe szczeble rozgrywek. Na domiar złego w zespole KS Zakopane zaczęły mnożyć się kontuzje czołowych zawodników wyeksploatowanych do granic możliwości a zastąpić ich nie było kim. W rundzie jesiennej KS Zakopane zdobyło 17 punktów i zajmowało przedostanie 15 miejsce. Ale zakopiańscy futboliści nowy sezon zaczęli całkiem dobrze od wygranej z Sokołem Borzęcin Górny a kolejne mecze były przelatane wygranymi i porażkami. Kryzys nastąpił pod koniec rundy jesiennej właśnie na skutek kadrowego osłabienia drużyny. W tej sytuacji część zawodników nie widząc szans na utrzymanie się w lidze właściwie odmówiła przygotowań do drugiej części rozgrywek. Wydawało się, że zakopiański klub pójdzie śladem Porońca i wycofa się rozgrywek. Z pracy zrezygnował trener Maciej Ejsmond i trudno się dziwić jego decyzji. Ostatecznie jednak drużyna przystąpiła do rozgrywek pod kierunkiem trenera Grzegorza Tatra przebywającego i pracującego w Zakopanem, czasowo przy obsłudze wyciągów narciarskich. Wyglądało to raczej na desperacki krok i poszukiwanie trenera z łapanki. Nieprzygotowana drużyna do rozgrywek pod kierunkiem chyba nie najwyższych lotów szkoleniowca nie miała właściwie szans na uratowanie się przed spadkiem. Wprawdzie działaczom udało się pozyskać kilku zawodników z innych klubów, ale tylko dwaj z nich Kamil Nowobilski z Watry Białka Tatrzańska i Daniel Mikoś z Wiatru Ludźmierz było wartościowymi nabytkami. Obaj zresztą w przeszłości grali już w IV a nawet w III lidze. Pierwsze wyniki i gra zespołu w rundzie wiosennej minionego sezonu były zatrważające. Działacze zakopiańskiego klubu zrezygnowali z usług Grzegorza Tatara i na jego miejsce zatrudnili trenera z Krakowa Grzegorza Platę. Wcześniej w jednym meczu i to wygranym przez zakopiańczyków w rekordowych rozmiarach z Ciężkowianką 6:0 drużynę poprowadził trener młodzieży w KS Zakopane Wiktor Pawlica. Zatrudnienie szkoleniowca z Krakowa było dobrym, ale spóźnionym pociągnięciem. Grzegorz Plata dysponując takim materiałem ludzkim jaki miał wprowadził właściwe zasady funkcjonowania drużyny piłkarskiej, ale cudów nie mógł uczynić. Ostatecznie zakopiańczykom udało się przesunąć w górę tabeli o jedno miejsce chociaż zdobyli w rundzie wiosennej tylko 12 punktów w tym 3 oczka walkowerem bo na ostatni mecz do Zakopanego nie przyjechała drużyna rezerw Sandecji Nowy Sącz. Działacze jednak rozstali się z trenerem Platą i na jego miejsce został zatrudniony Dawid Bartos były piłkarz Porońca Poronin a ostatnio Watry Białka Tatrzańska. Dawid Bartos nie jest zakopiańczykiem ale ma tu rodzinę, mieszka w Zakopanem od lat. Czy jego nominacja na trenera w zakopiańskim klubie oznacza powrót do źródeł, do pracy w nim ludzi związanych emocjonalnie ze środowiskiem, do gry w zespole seniorskim własnych wychowanków? Zobaczymy już niebawem. Spadek do niższej ligi zawsze jest bolesny i często jest początkiem staczania się klubu coraz niżej. Oby to nie dotyczyło zakopiańskiego futbolu, bo Zakopane miasto 30 tysięczne zasługuje na klub w sportach drużynowych. Zresztą innych sekcji poza piłką nożną w Zakopanem w sportach zespołowych nie ma.

Tekst Ryb

 

Komentarze







reklama