30.06.2016 | Czytano: 1163

Przegrana bitwa o medal (+zdjęcia)

Polscy piłkarze rozgrywali dzisiaj najważniejszy mecz od 34 lat, kiedy w Hiszpanii wywalczyli trzecie miejsce na świecie. Wygrana z Portugalią oznaczałaby trzeci w historii reprezentacji medal na imprezie rangi MŚ lub ME. Niestety biało –czerwoni przegrali w karnych i wracają do domu.

Ależ było otwarcie!  W 2 minucie Grosicki pomknął lewą flanką, dokładnie dośrodkował, a Lewandowski (wreszcie!) dokończył dzieła. Niestety, potem się cofnęliśmy. Nie była to dobra informacja, w kontekście tego jak męczyliśmy się (i jak dużo szczęścia potrzebowaliśmy) ze Szwajcarią. Pazdan z Glikiem do czasu czyścili i blokowali Portugalczyków, ale coraz groźniej to wyglądało. Cały czas sześciu Portugalczyków na naszym 20 metrze. Wyprowadzaliśmy kontry, ale nic z nich nie wynikło. Milik zamiast rozegrać piłkę oddał strzał, bardzo niecelny. Najlepszą obroną jest atak. Broniąc się zawsze można popełnić błąd i tak też się stało w 33 minucie. R. Sanches zbyt dużo miał swobody. Blisko był „Grosik”, ale przyglądał się co robi piłkarz Portugalii, Mączyński się spóźnił, piłka przeszła mu między nogami, a ta jeszcze odbiła się od Krychowiaka i znalazła się w naszej bramce.

Bardzo ładna akcja Renato Sanchesa, któremu podawał Nani, pod nogi rzucali mu się ofiarnie nasi obrońcy, Fabiański wyciągnął się jak struna, ale piłki nawet nie musnął! Szkoda!

W 60 min. zagotowało się pod bramką Fabiańskiego. Dogranie z lewej strony boiska na szósty metr, a tam w piłkę nieczysto trafia Ronaldo. Po chwili jego koledzy jeszcze dobijają sprzed szesnastki, ale jak spod ziemi wyrasta tam Pazdan, który blokuje strzał wślizgiem. Nasze akcje ofensywne kończyły się przed lub w szesnastce. Brakowało strzałów z dystansu, nie licząc uderzenia „Grosika” bardzo niecelne. Portugalia przeważa. 86 minuta, a w niej Jędrzejczyk złamał linię spalonego, po kapitalnym zagraniu od Moutinho Ronaldo był sam na sam z Fabiańskim. Dobrze, że się machnął, bo chyba byłoby po wszystkim. No i dogrywka. Znowu.

A dogrywkę zaczął Ronaldo od kolejnego machnięcia się, po raz drugi. W 101 min. Kapustka wpadł między Portugalczyków i świetnym podaniem znalazł na prawym skrzydle Lewandowskiego. Piłkarz Bayernu wstrzelił futbolówkę na piąty metr, ale nikt nie zamknął tej akcji. To był nasz fragment gry. W 109 min. na murawę wbiegł kibic, w sumie rozsądnie, bo Pazdan narzekał, że już nie wytrzymuje. Przydały się cenne sekundy odpoczynku. 118 min. Centra Błaszczykowskiego, przed bramką nabiega na futbolówkę Lewandowski, ale sprzed nosa wybija mu ją Pepe. Chwilę później strzał Kapustki został zablokowany. Znowu karne. Dramat Błaszczykowskiego, który nie wykorzystał rzutu karnego i nasza przygoda na Euro się skończyła. Odpadamy z turnieju, choć ani razu nie przegraliśmy.

Polska – Portugalia 1:1 (1:1) karne 3:5
1:0 Lewandowski (Grosicki) 2
1:1 R. Sanches (Nani) 33
Polska: Fabiański - Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk - Błaszczykowski, Krychowiak, Mączyński (98 Jodłowiec), Grosicki (82 Kapustka) - Milik, Lewandowski.
Portugalia: Patricio - Cedric, Fonte, Pepe, Eliseu - W.Carvalho (96 Danilo) - Mario (80 Quaresma), Sanches, A.Silva (73 Moutinho) - Nani, Ronaldo.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama