Dunajec Ostrowsko – Przełęcz Łopuszna 2:3 (0:2)
0:1 D. Chmielak 9
0:2 Sz. Chowaniec 23
0:3 Witold Chowaniec 54
1:3 Iglar 57
2:3 B. Waksmundzki 90+2
Dunajec: Hładowczak – Grzywnowicz (89 Bigos), Ziętara, Rychtarczyk (75 Staszel), Budz, Bobak, Zagata, Iglar, Wach, B. Waksmundzki, Potoczak.
Przełęcz: B. Ambroż – Władysław Chowaniec, B. Chowaniec, Poliński, J. Chowaniec, Łęczycki (78 W. Chmielak), Witold Chowaniec (85 J. Chowaniec), D. Chmielak, Głowa (90 Kamoń), Sz. Chowaniec, Młynarczyk.

Pierwsza połowa pod dyktando gości. Przewagę udokumentowali dwoma golami. Najpierw D. Chmielak otrzymał crossowe podanie, nawinął obrońcę i z lewej nogi uderzył. Piłka nim przekroczyła linię bramkową odbiła się od słupka. Na 2:0 podwyższył Sz. Chowaniec, który otrzymał podanie na 8 metr od Glowy i tylko dołożył nogę, a futbolówka znalazła się w bramce. Goście mieli jeszcze dwie setki. Piłka po strzale Głowy ślimaczyła się i bramkarz nie miał problemów z jej wyłapaniem. Drugą „setkę” zaprzepaścił Młynarczyk. Gospodarze dopiero w ostatnich 5 minutach stworzyli sobie dwie sytuacje, ale nie na tyle groźne, by musiał interweniować B. Ambroż.

Po zmianie stron Przełęcz kolejny raz ugodziła gospodarzy. Sz. Chowanie wypatrzył świetnie ustawionego Witolda Chowańca, dograł mu piłkę, a ten posłał ją do „pustaka”. 3 minuty później miejscowi mieli powody do radości. W zamieszaniu podbramkowym wepchnął futbolówkę do bramki. Gospodarze atakowali do końca i w 2 minucie doliczonego czasu gry zdobyli gola. Bramkarz krzyknął „moja”, wybił ręką zbyt krótko i B. Waksmundzki z 15 metrów pokonał bramkarza. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od obrońcy.
Szarotka Rokiciny Podhalańskie – KS Łapsze Niżne 1:0 (0:0)
1:0 Wójciak 82
Szarotka: Jan Krzysztofiak – Faryna, Skawski, Buksa (55 Rokiciański), Gil (80 Domałaczny), Gackowiec, Wójciak, Górecki (65 Majchrzak), Kuros, Jakub Krzysztofiak, Książek.
Łapsze Niżne: Kałafut – Fąk, Timek (42 Kowalczyk), Kuszczak, Molitorys, J. Bogaczyk, Chmiel (65 Kuruc), Sz. Szewczyk, Topór, Brzyzek, Stanek.

W pierwszej połowie nic wielkiego się nie działo. Grano przeważnie w środkowej strefie boiska. Gospodarze stworzyli sobie jedną okazję do zdobycia gola. Górecki zgrywał główką do Jakuba Krzysztofiaka na 5 metr, a ten strzałem z nogi posłał futbolówkę nad bramką. Goście nie stworzyli sobie golowej sytuacji.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Dopiero w 82 minucie Wójciak sprawił, iż stadion oszalał z radości. W zamieszaniu podbramkowej zachował się najprzytomniej i z 6 metrów posłał piłkę do siatki. Końcowe minuty to napór gości, ale nie zdołali doprowadzić do wyrównania.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Ostrowsko: Krzysztof Garbacz
Zdjęcia Rokiciny: Gabriela Stachura











