Mocno jednostronne spotkanie. Gospodarze wykorzystali fakt, że rezerwy Sandecji przyjechały młodzieżowym składem, bez wsparcia zawodników z pierwszej drużyny. Wynik meczu już w 3 min otworzył Jozef Kosturko, finalizując mocnym, precyzyjnym strzałem z linii pola karnego, akcję Mirzy Basica. W 34 min Bośniak – którego z wysokości trybun obserwowali wysłannicy Zagłębia Sosnowiec - był faulowany w polu karnym gości i sam wymierzył sprawiedliwości z rzutu karnego. Kolejne gole padły po przerwie. Autorem trzech pierwszych był niesamowity tego dnia Słowak Michal Petrus, który potrzebował niespełna kwadransa by skompletować hat-tricka. Szczególnej urody było trzecie jego trafienie, przy którym wykazał się zimną krwią i ośmieszył obrońców i bramkarza rywali. W 73 min goście przeprowadzili jedną z bardzo nielicznych składnych akcji w ofensywie, po którym Jancarzyk wygrał pojedynek z Majerczykiem. Parę chwil później bramkarz Watry mógł sam ..... wpisać się na listę strzelców, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Jak należy wykonywać „jedenastkę” pokazał w 83 min Andrzej Rabiański, ustalając tym samym wynik meczu. - Mecz bez historii. Młody zespół Sandecji nie miał argumentów by stoczyć z nami wyrównany bój. Nam pomogła szybko strzelona pierwsza bramka, która sprawiła, że w kolejnych minutach grało się nam łatwiej – ocenił trener Watry, Mirosław Kalita.
Watra Białka Tatrzańska – Sandecja II Nowy Sącz 6:1 (2:0)
1:0 Kosturko 3,
2:0 Basic 34 z karnego,
3:0 Petrus 46,
4:0 Petrus 49,
5:0 Petrus 60,
5:1 Jancarzyk 73,
6:1 Rabiański 83 z karnego.
Watra: Majerczyk – Kowalczyk, Bartos ŻK, Łojek - Stopka (72 Piszczek), Kosturko, Petrus (82 T. Remiasz), Zagata (55 Lichacz) – Basic (69 Dudek), Rabiański.
Sandecja II: Grzegorczyk – Potoniec, Brudzyński, Szarek, Błaszczyk – Nowakowski, Kozak, Tarasenko, Kromka (50 Tomasik) – Kowalczyk, Jancarzyk.
LKS Szaflary – Skalnik Kamionka Wielka 1:4 (0:1)
0:1 Zieliński 44,
0:2 Zieliński 50,
0:3 P. Nowak 56,
1:3 D. Antolak 72,
1:4 Zieliński 75.
Szaflary: Nykaza – Stanczak, Hajnos, D. Antolak, Bielański – Zubek, Gogolak, Bierówka, Baboń ŻK – Dudzik, Zhuk.
Skalnik: Kantor – Kłębczyk, Hasior, Jabłoński, Skrzypek – Kołboń, Żarnowski, S. Nowak ŻK, P. Nowak – Bajdel, Zieliński ŻK.
W pierwszych minutach bliżsi zdobycia gola byli gospodarze, a konkretnie Dudzik, który dwukrotnie uderzał z rzutów wolnych. Za pierwszym razem piłka trafiła jednak w poprzeczkę, a za drugim udaną interwencją popisał się Kantor. W 28 min w poprzeczkę trafił tym razem gracz gości Kołboń. Przyjezdni objęli prowadzenie w 44 min. Błąd popełnił arbiter, który nie dostrzegł pozycji spalonej S. Nowaka, ten dograł w pole karne, gdzie z bliska formalności dopełnił Zieliński. Worek z bramkami rozwiązał się na dobre po przerwie. Gospodarze zaczęli popełniać szkolne błędy w defensywie. W 50 min zawahał się Nykaza z czego skorzystał Zieliński, z kolei w 56 min tuż przed swoją bramką piłkę stracił Baboń i P. Nowak podwyższył prowadzenie przyjezdnych. Chwile radości Szaflary miały w 72 min kiedy po podaniu od Dudzika, D. Antolak wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Skalnika. Odpowiedź gości była jednak błyskawiczna i w 75 min ich wygraną przypieczętował bardzo skuteczny tego dnia Zieliński.
- W pierwszej połowie byliśmy co najmniej równorzędnym rywalem dla naszych przeciwników. Niestety kardynalny błąd popełnił arbiter nie sygnalizując wyraźnego spalonego i z tej akcji goście zdobyli gola. W drugiej części meczu błedy popełniali nasi gracze a konkretnie bramkarz i obrońcy co nasi rywale wykorzystali bezlitośnie i stąd nasza porażka - powiedział po meczu tener Szaflar Stanisław Budzyk.
Tekst Ryb










