Jarmuta Kolex Szczawnica – Limanovia Limanowa 0:3 (0:0)
0:1 Wierzycki 50,
0:2 Kożuch 61,
0:3 Kożuch 70.
Sędziował Jan Horowski z Nowgo Sącza.
Widzów 100.
Jarmuta: Bobak – Diop, Mlak )75 Mastalski), Ojrzanowski, Kozielec, Jasiurkowski Sulir (60 Ciesielka), M. Pietrzak (68 Wiercioch), Labidi (88 Salomon), J. Pietrzak, Mrówka.
Limanovia: R. Pietrzak – Elsaid, Maka, Wierzycki, Ślazyk, Lichota (71 Gajewski), Śliwa (17 Kożuch), Kurczab, Czaja (75 Król), Wsół (66 Kuchta), Ruchałowski.

Początek wiosennej rundy był dla Jarmuty Szczawnica bardzo udany, ale w 20 kolejce zespół z Miasta Zdrojowego trafił na absolutnego lidera nowosądeckiej okręgówki Limanovię Limanowa. Doświadczony zespół z Limanowej wypunktował Jarmutę bez kłopotu.
Pierwsza połowa spotkania przebiegała przy stałej ale niezbyt wyraźnej przewadze Limanovii, jednak dobrze zorganizowana drużyna gospodarzy nie pozwalała gościom na wypracowanie klarownych sytuacji bramkowych. Początek drugiej połowy miał być podobny ale już w 50 minucie goście zdobyli gola i sytuacja się zupełnie zmieniła. W tej właśnie minucie Limanovia wykonywała rzut rożny. Zagrana piłka na dalszy słupek trafiła do Wierzyckiego, który uderzając futbolówkę głową wpakował ją w przeciwległy róg bramki. W tym momencie cały plan Jarmuty legł w gruzach. Goście poszli za ciosem i w 61 minucie podwyższyli na 2:0. Po akcji prawym skrzydłem i dośrodkowaniu piłkę głową uderzył wprowadzony Kożuch i futbolówka między nogami Bobaka wpadła do siatki. Ten gol właściwie przesadził o wygranej gości tym bardziej, że w 70 minucie znowu zdobyli gola. I ponownie jego autorem był Kożuch. Po strzale z okolic szesnastki przez jednego z graczy Limanovii Bobak odbił piłkę przed siebie, obrońcy nie zdołali uprzedzić Kożucha, który zdążył z dobitką. Mając pewne prowadzenie goście nieco zwolnili tempo a gospodarze dążyli do strzelenia choćby honorowego gola. Owszem oddali kilka strzałów z dalszej odległości, ale bramkarz Limanowi interweniował bez zarzutu.

- Wyszliśmy na boisko z założeniem uważnej gry obronnej oczywiście licząc też na skuteczną kontrę. Do przerwy nawet to wszystko dobrze funkcjonowało. W drugiej połowie nasza gra miała wyglądać podobnie niestety już w 50 minucie straciliśmy bramkę po naszym błędzie w kryciu. To nas podłamało a doświadczony zespół Limanovii z pełną premedytacją tę sytuację wykorzystał strzelając nam kolejne dwie bramki. Nie udało się sprawić niespodzianki, ale w naszej lidze żadnej z drużyn nie będzie łatwo zdobywać punkty z zespołem Limanovi - powiedział po meczu grający trener Jarmuty Jacek Pietrzak.

Więcej zdjęć pod artykułem...
LKS Korzenna – Orkan Raba Wyżna 1:0 (0:0)
Orkan: Szklarz – Świder (75 H. Bochnak), Skwarek, Lenart, Dziechciowski, Teper, Skawski, Pluta, Ł. Rapta (60 Kasiniak), Gromczak, Filipek.
Drużyna Orkana Raba Wyżna tegoroczny beniaminek V ligi był do niedawna największą jej rewelacją. Rabianie zaliczani byli nawet do grona kandydatów do awansu. Początek rundy wiosennej był dla piłkarzy Orkana wielce udany, ale od 17 kolejki coś się zacięło. Trzy przegrane z rzędu zdecydowanie redukują możliwości drużyny z Raby Wyżnej w kwestii awansu. Ostatnia przegrana Orkana z LKS Korzenną może nie była zbyt dotkliwa i może nawet niezbyt zasłużona, ale jednak się przytrafiła. Po 45 minutach tego meczu rezultat do przerwy był bezbramkowy.
Goście trzykrotnie mieli szanse na strzelenie goli ale zabrakło im szczęścia albo precyzji. Uderzenia Pluty z 30 metrów i Filipka z 16 metrów przeszły nieznacznie obok bramki. Z kolei strzał głową Gromczaka z bliskiej odległości był też minimalnie niecelny. Gospodarze w tej części gry tylko raz zagrozili bramce Orkana, ale gości od utraty bramki uchronił słupek. Po zmianie stron w jednej z pierwszych akcji do wydawało się łatwej do przechwycenia piłki wystartował bramkarz Orkana Marcin Szklarz. Golkiper Orkana pośliznął się, do futbolówki dopadł zawodnik gospodarzy i przelobował bramkarza Orkana. Piłka wpadła do siatki. Teraz inicjatywę przejęła drużyna Orkana, ale jej poczynania nie przyniosły efektu bramkowego. W 80 minucie po indywidualnej akcji w polu karnym w starciu z bramkarzem gospodarzy na murawę padł Patryk Skawski. Goście byli pewni, że sędzia podyktuje rzut karny tymczasem arbiter uznał, że Skawski symuluje faul i ukarał, go żółtą kartką a ponieważ była to druga żółta kartka dla pomocnika Orkana musiał on opuścić boisko. Za dyskusję z sędzią drugą żółtą kartką otrzymał też Robert Teper i Orkan ostatnie 10 minut grał w dziewięciu. Mimo liczebnego osłabienia drużyna Orkana atakowała gospodarzy, ale nie udało się jej doprowadzić do remisu.
- Uważam, że sędzia tego spotkania był jego głównym negatywnym bohaterem. Faul na Skawskim był ewidentny a żółta kartka dla niego to istne kuriozum. W moim przekonaniu byliśmy zespołem lepszym, ale zabrakło nam w tym meczu zwykłego piłkarskiego szczęścia o- cenił mecz kierownik drużyny Orkana Piotr Bogdał. W tym spotkaniu nie wystąpił ze względu na uroczystości rodzinne grający trener Orkana Robert Możdżeń.
Łosoś Łososina Dolna – Huragan Waksmund 1:2 (1:1)
1:0 Salamon 19,
1;1 Wójciak 45,
1:2 Wójciak 68 karny.
Huragan: Byrnas – Wróbel, Potoczak, Józefczak, J. Mroszczak (60 J. Waksmundzki), T. Cyrwus, M. Handzel, B. Mroszczak (78 P. Mozdyniewicz), Chorążak, Gacek (86 B. Handzel), Wójciak (90 Ligęza).
Przed tygodniem piłkarze Huraganu Waksmund odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej wygrywając u siebie z Ogniwem Piwniczna 2:1. Teraz „poszli za ciosem” i pokonali na wyjeździe Łososia Łososina Dolna w takim samym stosunku.
Początek spotkania był wyrównany, ale w 19 minucie waksmundzianie nie ustrzegli się błędu. Po centrze Grabarczyka pod bramką Huraganu powstało zamieszanie a w nim Salomon uderzył piłkę głową i futbolówka po rykoszecie od obrońcy wpadła do siatki. W dalszej części meczu gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, było dużo walki i mało sytuacji bramkowych. Tuż przed końcem pierwszej połowy po wrzucie piłki z autu przez Cyrwusa w pole karne gospodarzy z odległości 2 metrów głową piłkę uderzał Wójciak, ale bramkarz intuicyjnie odbił ten strzał, powstało zamieszanie i obrońcy gospodarzy wyekspediowali piłkę poza bramkę. Goście zatem mieli rzut rożny. Dośrodkowywał Chorążak a główka Wójcik z 11 metrów tym razem była bezbłędna. Futbolówka wpadła w górny róg bramki. Po zmianie stron nadal trwała zacięta walka w środku boiska. W 68 minucie Wójciak przeprowadził 20 metrowy rajd po czym zagrał w pole karne do Gacka, którego faulowali dwaj obrońcy. Do zarządzonego rzutu karnego podszedł Wójciak i wykonał „jedenastkę” bezbłędnie. Oczywiście gospodarze rzucili się do ataku, chcąc odrobić stratę ale nadziewali się na kontry gości. Niestety zarówno Wójciak, jak Chorążak i Gacek nie potrafili ich sfinalizować. Co więcej w 86 minucie gospodarze mieli znakomitą sytuację na zdobycie gola ale świetna interwencją popisał się Byrnas i w tym samym waksmundzianie zainkasowali komplet punktów.
- To bardzo ważne dla nas zwycięstwo, oczywiście z punktu widzenia zdobycia kompletu punktów jak też ze względów psychologicznych. W poprzednich meczach gdy traciliśmy bramkę w nasze szeregi wkradało się zniechęcenie. W tym meczu drużyna zareagowała inaczej. Dzięki konsekwentnej grze zdobyliśmy wyrównującą bramkę i to mentalnie odrodziło nasz zespół. Konsekwencją był drugi gol jak się później okazało zwycięski. Zagraliśmy bez wątpienia dobre spotkanie i wygraliśmy zasłużenie. Gospodarze zagrażali nam tylko długimi piłkami w nasze pole karne, ale poza pierwszym straconym golem więcej rażących błędów nie popełniliśmy. Ten wynik i gra dają lekką nutę optymizmu na dalsze spotkania - podsumował mecz trener Huraganu Marcin Zubek.
Tekst Ryb
Zdjęcia Jarmuta – Limanovia: Wojtek (Rzusto)










