Niemniej brak pozytywnych wyników w wyjazdowych pojedynkach każe spojrzeć chłodno na podhalański futbol z perspektywy poziomu w stosunku do innych klubów z innych regionów z którymi nasze kluby rywalizują. Trenerzy sygnalizują słabą skuteczność swoich zawodników w poczynaniach ofensywnych, ale to przecież kwintesencja futbolu.
Gród Podegrodzie – Orkan Raba Wyżna 4:2 (3:0)
Bramki dla Orkana: Borzęcki, Skawski.
Orkan: M. Szklarz – Lenart (46 Borzęcki), Skwarek, Możdżeń, K. Rapta – Pluta, Skawski, Teper, Gromczak (70 Ł. Rapta) – Filipek (80 Bochnak) , Kasiniak (32 Świder).
Losy meczu rozstrzygnęły się między 32, a 41 minutą kiedy Orkan straciły trzy gole z rzędu. W drugiej połowie goście rzucili się do odrabiania strat i już dwie minuty po przerwie do bramki gospodarzy trafił rezerwowy Patryk Borzęcki. Rabianie atakowali, stwarzali kolejne sytuacje, ale w pewnym momencie nadziali się na kontrę, po którym stracili czwartą bramkę. W końcówce rozmiary przegranej zmniejszył jeszcze Patryk Skawski.
- W pierwszej połowie nie mogliśmy się obudzić. Druga już dużo lepsza. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i gdybyśmy wykazali się lepszą skutecznością to mogliśmy spokojnie odrobić straty – stwierdził grający trener Orkana, Robert Możdżeń.
Sokół Słopnice – Huragan Waksmund 2:1 (1:0)
Bramka: Wójciak.
Huragan: Byrnas – J. Waksmundzki, Wróbel, B. Handzel (60 Szymon Waksmundzki), K. Potoczak – M. Handzel, Maciasz, Cyrwus (75 Szczepan Waksmundzki), B. Mroszczak (83 Ligęza) – Wójciak, Gacek (62 P. Mozdyniewicz).
Huragan mógł, a nawet powinien to spotkanie zremisować. W 90 min błąd popełnili jednak sędziowie, którzy nie zauważyli, że bramkarz gospodarzy złapał piłkę już za linią bramkową. Honorowe trafienie dla waksmundzian padło po ładnej, indywidualnej akcji Bartłomieja Wójciaka z 73 minuty.
- Generalnie sędziowie w tym meczu kilka razy nas skrzywdzili swoimi decyzjami. Nie chcemy jednak absolutnie tym się tłumaczyć. Po raz kolejny zostawiliśmy kawał zdrowia na boisku, ale efektu w postaci punktów to nie przyniosło. Znów brakło szczęścia. Raz po naszym strzale piłka trafiła w słupek, a raz w poprzeczkę. Dostrzegam jednak pozytywy. Pierwszy to to, że wreszcie byliśmy na boisku drużyną, a drugi to udany debiut w lidze 16 letniego zaledwie Szczepana Waksmundzkiego – ocenił trener Huraganu, Marcin Zubek
Orkan Szczyrzyc – Jarmuta Szczawnica 4:2 (1:1)
Bramka dla Jarmuty: Labidi, J. Pietrzak.
Jarmuta: Borzęcki (75 P. Jasiurkowski) – Diop, Ojrzanowski, Ł. Wiercioch, K. Jasiurkowski – Sulir (65 Kozielec), M. Pietrzak, Mlak (75 Ciesielka) , Labidi (75 Kolasa) - J. Pietrzak, Mrówka .

Pierwsze dwa gole w meczu padły w ostatniej minucie pierwszej połowy. Najpierw z bramki cieszyła się Jarmuta po efektownym uderzeniu Tunezyjczyka Yassine Labidi. Po chwili gospodarze wyrównali, po pechowej interwencji w bramce szczawniczan Mateusza Borzęckiego. W 55 min znów goście mieli powody do radości. Jacek Pietrzak wykorzystał dośrodkowanie Labidiego i głową posłał piłkę do bramki. Trzy minuty później znów był remis. Po faulu Łukasza Ojrzanowskiego Orkan wykorzystał rzut karny. Gospodarze przechylili szalę na swoją korzyść w ostatnich 25 minutach, w których zdobyli dwie bramki.

- Konkluzja z tego meczu jest arcy prosta. Orkan Szczyrzyc choć to wicelider naszej ligi zupełnie nas nie zaskoczył, nie zdominował. Długie okresy zupełnie neutralizowaliśmy poczynania naszych rywali, ale niestety popełniliśmy proste błędy w grze defensywnej a już kompletnie zawiedliśmy od strony skuteczności. Orkan miał trzy okazje i strzelił cztery gole my tych szans mieliśmy dwukrotnie więcej i zdobyliśmy tylko dwie bramki podsumował mecz grający trener Jarmuty Jacek Pietrzak.
Tekst Ryb
Zdjęcia Wojtek (Rzusto)










