10.04.2016 | Czytano: 1570

IV liga: Lubań liderem, udany rewanż Watry

W ubiegły weekend Lubań Maniowy stracił fotel lidera na rzecz BKS Bochnia. Teraz nadarzyła się szansa na odzyskanie pierwszego miejsca i tę szansę maniowianie wykorzystali pokonując Bochnię 5:2.

Lubań Maniowy – BKS Bochnia 5:2 (3:0)
Bramki: Basisty 18, 28, 43, Jandura 48, Kurnyta 82 karny – Bukowiec 65 karny, 75 karny.

Sędziował Damian First z Gorlic.

Lubań: Świerad – Migacz ŻK, D. Firek, Czubiak ŻK, Gołdyn, Kołodziej, Kurnyta, Karkula ŻK, M. Firek, Jandura (65 Ziemianek), Basisty (88 Kopytko).
Bochnia: Szydłowski – Bukowiec ŻK, Korkosz (46 Górszczyk), Czernecki, Budzyn, Grzyb, Lewicki, G. Mus (84 K. Mus), Kaczmarczyk (71 Grodowski ŻK), Siwek ŻK, Zubel.

Początek meczu należał jednak zdecydowanie dla gości, którzy stworzyli kilka dogodnych okazji ale nie zdołali zamienić ich na gole. Pozostały okres pierwszej połowy to całkowita dominacja Lubania. W 18 minucie Kurnyta zacentrował w pole karne do M. Firka, ten zagrał do Basistego, który pewnym strzałem pokonał bramkarza. Drugą bramkę Basisty zaliczył gdy w ogromnym zamieszaniu w szesnastce wygrał pojedynek siłowy z obrońcą i wepchnął piłkę do siatki. W 43 minucie Kołodziej popędził prawą flanką i podał do Basistego, a ten trafiając do pustej bramki ustanowił klasycznego hac tricka. Druga połowa była również atrakcyjna. Najpierw na 4-0 podwyższył Jandura, który wygrał on pojedynek sam na sam z bramkarzem. Wydawało się że mecz na szczycie skończy się pogromem Bochni, jednak goście w odstępie 10 minut zdobyli dwie bramki z rzutów karnych i zrobiło się na chwil nerwowo. Marzenia bochnian choćby na punkt rozwiał w 82 minucie Kurnyta, który wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Basistym.

Tekst Ryb


Watra Białka Tatrzańska – KS Zakopane 2:1 (1:0)
1:0 Remiasz 33,
2:0 Remiasz 67,
2:1 Mikoś 83.

Sędziował: Radosław Wilk z Krakowa.
Widzów: 200.

Watra: Majerczyk – Kuchta, Bartos ŻK, Łojek, Stopka – Dudek (66 Zagata), Kosturko, Kalita ŻK (74 Basic), Petrus ŻK, Lichacz ŻK (83 Rabiański ŻK) – Remiasz.
KSZ: Dziedzic – Floryn ŻK, Gubała, Murzyn, Frasunek (58 Pawlik) – Kurnyta ŻK (61 Kasperczyk), Nowobilski, Mikoś ŻK, Król – Kuz, Czubernat (74 Pawlikowski).

W trzeciej wiosennej kolejce grupy wschodniej IV ligi doszło do kolejnych podhalańskich derbów. Watra Białka Tatrzańska podejmowała KS Zakopane. W minionej serii spotkań Watra grała z Lubaniem Maniowy.

Początek wiosennych spotkań dla obu drużyn nie był specjalnie udany, zarówno białczanie jak i zakopiańczycy zdobyli po jednym punkcie, zatem ten mecz był arcyważny dla obu zespołów. W jesiennej potyczce zakopiańczycy wygrali 2:0 po kapitalnych bramkach Króla i Marcina Greli. Tym razem wygrała Watra 2:1. Rewanż białczanom zatem się udał. Do przerwy Watra prowadziła 1:0 po golu z 33 minuty. Z rzutu wolnego w pole karne Zakopanego zacentrował Mirosław Kalita, a mocnym strzałem głową piłkę do bramki wpakował Łukasz Remiasz. Wcześniej w 20 i 25 min po rzutach rożnych dwukrotnie bliski szczęścia był Dawid Bartos. Za pierwszym razem po jego uderzeniu piłkę na linii bramkowej zatrzymał Damian Dziedzic, za drugim futbolówka trafiła w stojącego tuż przed bramką Krystiana Dudka. Co do okazji ze strony zakopiańczyków, to warte odnotowania było mocne, uderzenie z dystansu Kamila Nowobilskiego, które w niewielkiej odległości minęło bramkę Watry. Druga połowa zaczęła się od okazji gości, w której Daniel Mikoś trafił w poprzeczkę. W 67 min Watra podwyższyła prowadzenie. Znów w głównej roli wystąpił Remiasz, który najpierw wywalczył piłkę w środku boiska, a następnie wykorzystał podanie Michala Petrusa i z okolic 11 metra uderzył nie do obrony. Honorowy gol dla gości padł w 82 min, poefektownym, choć w dużym stopniu przypadkowym, trafieniu Mikosia.

Tekst Ryb


Szaflary – Sandecja II Nowy Sącz 0:0
Sędziowała: Daria Listwan z Krakowa.
Widzów: 200

Szaflary: Nykaza – Stanczak, D. Antolak, Jarząbek, Bielański ŻK – Gogolak, F. Kamiński, R. Antolak, Dudzik – Maciaś (90 Bierówka), Baboń.
Sandecja II: Grzegorczyk – Kozak (79 Dyląg), Berezowski, Szeliga, Bartków – Sobótka, Maślanka, Kuźma ŻK, Smoleń – Szczepański, Janczyk.

– Myślę, że wynik remisowy jest sprawiedliwy. Punkt przeciwko tak mocnej drużynie jak Sandecja cieszy. Nie wystraszyliśmy się rywali. Zagraliśmy doskonale w defensywie. Każdy, bez wyjątku zasłużył na pochwały po tym meczu – przyznał trener gospodarzy, Stanisław Budzyk.

Komentarze







reklama