Lubań Maniowy – Watra Białka Tatrzańska 0:0
Sędziował: Waldemar Pyznar z Gorlic.
Widzów: 200.
Lubań: Świerad – Gołdyn, Górecki ŻK, Czubiak, Ostachowski (30 Kasica) – Migacz, Nowak ŻK, Kurnyta, Karkula (75 Jandura) – Basisty (88 Kopytko), M. Firek.
Watra: Majerczyk – Kuchta, Bartos ŻK, Łojek, Kowalczyk – Petrus, Kosturko, Stopka ŻK, Piszczek (71 T. Remiasz) – Dudek (82 Kalita) , Ł. Remiasz ŻK.
Szczególnie w pierwszej połowie z boiska wiało totalną nudą. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Dużo było strat i niecelnych podań z obu stron. Jedyny celny strzał na bramkę w tej części gry oddali gospodarze w ostatniej minucie tej części gry. Z rzutu wolnego uderzał Karkula, ale Majerczyk bez większych problemów obronił ten strzał. Niewiele zmienił się obraz gry po zmianie stron, chociaż zaczęły pojawiać się okazje do zdobycia goli. Pierwsze dwie szanse mieli gospodarze. W 60 min w dobrej sytuacji znalazł się Basisty, ale „główkował” nad poprzeczką. W 67 min z kolei główka Czubiaka w niewielkiej odległości też minęła bramkę gości. W 69 min to Watra powinna prowadzić. Po błędzie Świerada i strzale Dudka, piłkę na linii bramkowej zatrzymał Górecki. W 86 min znów goście stanęli przed kolejną szansą. Strzał Stopki z 11 metrów był jednak zbyt lekki. W doliczonym czasie gry po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym gości, piłka trafiła na 16 metr do Firka, ten uderzył, ale kapitalną interwencją popisał się Majerczyk i wynik się nie zmienił.
- Szanujemy ten punkt, zdobyty na boisku lidera, zwłaszcza przy naszej marnej skuteczności w meczach wyjazdowych. Samo spotkanie na pewno podobać się nie mogło. Typowy mecz na remis – ocenił trener Watry, Mirosław Kalita.
- My zadowoleni z remisu na pewno nie jesteśmy. Po raz kolejny potwierdziło się, że pozycja lidera jakoś negatywnie odbija się na naszej grze. Pierwsza połowa przespana z obu stron. W drugiej coś drgnęło. Mieliśmy swoje okazje. Nie wpaliło. Trudno, gramy dalej – przyznał szkoleniowiec Lubania, Łukasz Biernacki.
KS Zakopane – Polan Żabno 1:1 (1:0)
1:0 Kurnyta 19,
1:1 Bałut 65.
Sędziował: P. Bagan z Krakowa.
Widzów: 100.
KSZ: Dziedzic – Floryn, Murzyn, Sawina (68 Kasperczyk), Pawlik (72 Gubała) – Mikoś, Drabik ŻK, Nowobilski, Kurnyta (70 Pawlikowski) – Kuz, Król (90 Czubernat).
Polan: Kupisz – Prażuch, W. Maciosek, Budziński, Mosio – Motyka (77 Ślęczka), Czerkiew ŻK (60 Bugajski) , Kurzawski, Żuchowicz - P. Maciosek (83 Sołtysik), Bałut.

Na boisku ze sztuczną trawą zakopiańskiego COS-u w drugiej wiosennej kolejce spotkały się zespoły z dolnej połówki tabeli. Zdobycie kompletu punktów dla obu zespołów w tym meczu było zapewne sprawą priorytetową skończyło się remisem 1:1 zapewne niesatysfakcjonującym oba zespoły.
Początek spotkania zdecydowanie należał do gospodarzy. Niestety skuteczność ich zagrań była bardzo mizerna. Miedzy innymi piłka po strzale z wolnego w wykonaniu Mikosia poszybowała wysoko nad poprzeczką. Chwile później Nowobilski urządził sobie w polu karnym gości slalom z piłką, ale jego strzał z 10 metrów był na tyle słaby aby zresztą słaby bramkarz nie mógł sobie z nim poradzić. Goście tez nie grzeszyli celnością co potwierdzili równie niecelnym strzałem z rzutu wolnego. W 10 minucie Drabik strzelał z 25 metrów z bocznego sektora boiska a golkiper Polanu odbił futbolówkę przed siebie jednak w sukurs pospieszyli mu obrońcy, którzy wyekspediowali piłkę poz linię końcową. W 18 minucie W. Maciosek z rzutu wolnego posłał wysoką piłkę w pole karne zakopiańczyków, wyszedł do niej Dziedzic i popełnił koszmarny błąd nie łapiąc futbolówki na szczęście dla gospodarzy ta nie wpadła do siatki. Minutę później w starciu w środku pola faulowany był Murzyn ale sędzia nie zareagował i piłkę przechwycił Nowobilski, który zagrał na lewe skrzydło do Andrzej Króla, który po kilkunastometrowym rajdzie uderzył z pola karnego na bramkę rywali. Bramkarz gości znowu odbił piłkę w bok, ale wprost na nogę nieobstawionego Kurnyty, który z bliska mimo interwencji obrońcy wpakował ją do siatki. Zadowoleni z prowadzenia gospodarze chwilę później popełnili nie pierwszy w tym meczu błąd w ustawieniu obrońców i do pozycji strzeleckiej w polu karnym doszedł Żuchowicz, ale jego strzał trafił w słupek. W 29 minucie obrońcy gospodarzy dopuścili się kolejnego podobnego jak za pierwszym razem błędu. I znowu do zakopiańczyków uśmiechnęło się szczęście bowiem strzał Bałuta trafił tym razem w poprzeczkę. W końcówce spotkania zakopiańczycy atakowali już sporadycznie i jedyną godną odnotowania sytuacją była celna główka Króla z około 16 metrów niestety w to miejsce gdzie stał bramkarz. Goście atakowali coraz śmielej a w 39 minucie szarżującego Żuchowicza w swoim polu karnym nieprzepisowo powstrzymał Sawina. Do wykonania podyktowanego rzutu karnego podszedł Mucha i uderzył bardzo mocno i kolejny raz goście „ostęplowali” poprzeczkę.

Po zmianie stron zarysowała się przewaga drużyny gości. Już w 47 minucie w zamieszaniu pod bramka zakopiańczyków z bliska strzelał Kurzawski, ale w ostatnim momencie piłkę z linii bramkowej w pole wybił Murzyn. Dwa wolne wykonywane około 60 minuty przez Nowobilskiego i Mosia nie przyniosły zmiany rezultatu. Przewaga gości rosła jednak z minuty na minutę a jej konsekwencją była zdobyta przez nich wyrównująca bramka. Po centrze Żuchowicza z bocznego sektora boiska celną główką z bliska popisał się Bałut. Po stracie gola istniała obawa, że słabnący gospodarze stracą kolejne gole tymczasem po zmianach jakby odzyskali wigor i gra się wyrównała. Wiele ożywienia wprowadził Kasperczyk a jego strzał z 35 metrów oddany z pełnego obrotu z turudem na rg sparował bramkarz gości. W końcówce obie drużyny starały się o przechylenie szali wygranej na swoją korzyść, ale klarownych sytuacji nie wypracowały i mecz zakończył się jak już wspomnieliśmy niesatysfakcjonującym dla obu zespołów remisem. Dla gospodarzy jeden punkt na swoim boisku to stanowczo za mało z kolei goście mogliby być zadowoleni z jednego oczka na wyjeździe gdyby nie zmarnowane okazje z rzutem karnym włącznie.
LKS Szaflary – Poprad Rytro 2:4 (2:3)
1:0 Maciaś 12,
2:0 Maciaś 26,
2:1 Duda 27,
2:2 Poczkajski 32,
2:3 samobójcza 45,
2:4 Tokarczyk 55.
Sędziował: Mateusz Kura z Krakowa.
Widzów: 100
Szaflary: Nykaza – Stanczak, D. Antolak, Strama, Bierówka (46 Joniak, 77 Zubek) – R. Antolak, F. Kamiński ŻK, Jarząbek, Dudzik (65 Hajnos) – Maciaś ŻK, Baboń (46 Gogolak).
Poprad: Długosz – Bug, Ciężobka, Michał Pawlik, Ciężkowski – Duda, K. Pawlik, Kysela (90 Dziedzina ŻK), Marcin Pawlik (90 I. Tokarczyk) – S. Tokarczyk (65 Kiełbasa), Poczkajski (72 Filip).
- Ciężko coś wydobyć z siebie. Do 25 min dzieliliśmy i rządziliśmy na boisku. Strzeliliśmy dwa gole, a strzelić powinniśmy jeszcze co najmniej trzy. Co stało się z nami po stracie pierwszej bramki trudno wytłumaczyć. Totalnie się pogubiliśmy – przyznał szkoleniowiec Szaflar, Stanisław Budzyk.
Tekst i foto Ryb










