09.09.2015 | Czytano: 1809

Powalający raport

Specjaliści biją na alarm: „tak źle z naszymi dziećmi i młodzieżą jeszcze nie było”. Dane statystyczne dotyczące otyłości, nadwagi i wad postawy powalają na kolana. Z roku na rok rosną w zastraszającym tempie.

Według badań Instytutu Matki i Dziecka w 2010 roku nadwagę i otyłość miało 18 procent 11-12 letnich dziewczyn i ponad 25 procent chłopców. W 2013 roku już 22 procent dziewczyn i 28 procent chłopców. Już w ubiegłym roku otyłość wyniosła - w grupie 11-18 lat – ok. 60% (!), a wadę postawy ma blisko 70% uczniów!

Przytacza się wyniki badań przeprowadzonych od 1964 roku w 28 krajach na 25 mln uczniów w wieku od dziewięciu do siedemnastu lat. Analiza wykazała, że doszło do 15-procentowego spadku sprawności fizycznej dzieci i młodzieży. Gdyby zebrać drużynę składającą się z dzieci współczesnych, a naprzeciw niej postawić grupę rówieśników sprzed 30 lat, ci drudzy by ich rozgromili. W dowolnej dyscyplinie sportowej – twierdzą nauczyciele wuefu, na których powołuje się „GW”.

W Polsce podobne badania poprowadził dr Janusz Dobosz, z warszawskiej AWF. Wyniki są zatrważające. – Nie ma takiej właściwości motorycznej młodego człowieka, która nie ulegałaby regresowi - mówi.

Siedmioletni chłopcy 30 lat temu przebiegali 600 m w 3 minuty i 5 sekund. Dziś – o 39 sekund wolniej. Współczesne dziewczynki na bieżni nie miałyby szans z ich matkami i babciami, gdy te były w ich wieku. Do mety dobiegłyby 43 sekundy po nich. Kiedyś dziewczynki z podstawówki skakały w dal 4,20, 4,30 m, obecnie – około 3 m.

Łukasz Kadziewicz poprowadził w kilku szkołach lekcje wychowania fizycznego. Wyszedł z nich zdruzgotany kondycją polskiej młodzieży i ich podejściem do sportu. Siatkarski wicemistrz świata z 2006 roku apeluje do rodziców „ zacznijmy coś robić, zanim będzie za późno. Rośnie nam pokolenie otyłych i pokrzywionych. Ze zrobieniem przysiadu czy przewrotu mają kłopot. Z trzydzieściorga uczniów może ośmioro przyszło w stroju sportowym. Ćwiczyć nie mogło kilka dziewczyn, umalowanych jak na dyskotekę, akurat czwarty raz w miesiącu niedysponowanych. Koordynacja ruchowa i budowa ciała każe przypuszczać, że w przyszłości będą częstymi gośćmi w gabinetach lekarskich. Zastanawiam się, do czego nas to prowadzi. Biję na alarm już teraz i namawiam do tego innych. Jeśli nawet nie ze względu na dobro dzieci, to z pobudek egoistycznych - ktoś przecież musi zapracować na nasze emerytury”.

Według raportu w szkole podstawowej czynnego udziału w lekcjach wuefu nie bierze 15 procent uczniów, w gimnazjach 23 procent, a szkołach ponadgimnazjalnych 30 procent. W wielkich miastach tylko 10% dziewczyn ze szkół ponadgimnazjalnych ćwiczy na wuefie. Dlatego w ubiegłym roku, przed rozpoczęciem roku szkolnego, Marcin Gortat i wielu znanych sportowców włączyło się do akcji „Stop zwolnieniom z wuefu”. W tym roku do akcji dołączyli skoczkowie narciarscy.

- Byłem młody i głupi. Na skuterze śnieżnym lub na quadzie zdobywałem Turbacz. Teraz ten szczyt zdobywam na nogach, foczkach i rowerze. Rozum późno przychodzi, dopiero jak zapali się lampka na zdrowiu. Tylko dlaczego tak późno to zrozumiałem? – zastanawia się kolega spotkany na Turbaczu.

Rodzice pochopnie nie podpisujcie synowi czy córce zwolnienia z wuefu. Pomyślcie, komu wyrządzacie krzywdę, tym jednym podpisem. Czy myślicie o tym, że najbardziej istotnym warunkiem ich dobrego życia w przyszłości jest zdrowie? Czy wystarczająco dbacie o zaszczepienie w nich dobrych nawyków? Zawołanie „Bo się spocisz dziecko! Nie ćwicz, bo się przeziębisz!”, z coraz większą intensywnością odbija się na zdrowotności polskiego społeczeństwa.

- Postawiłabym na sport masowy, żeby zamiast ośmiu aptek na jednej ulicy, była choć jedna sala gimnastyczna z prawdziwego zdarzenia ogólnodostępna – marzenie Urszuli Włodarczyk, czołowej wieloboistki świata.

Sport to również szkoła życia, wyrabiająca osobisty charakter i ucząca wspólnego działania.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama