Ci, którzy pamiętają pierwszą „Solidarność”, pamiętają też określenie z tamtego czasu: „odnowa”. To taki moment, kiedy coś zmienia się wokół, ludzie stają się optymistami, z nadzieją patrzą w przyszłość i tkwią w przekonaniu, że od teraz musi być lepiej. Historia pokazała coś innego, że optymizm początku lat 80 –tych powoli gasł aż zgasł. Ukute zostało hasło: „Odnowa? Od nowa kraść!” To dotyczy także sportowego środowiska.
To prezes siatkarskiej centrali ze swoim współpracownikiem wylądował w więzieniu. To wrocławska prokuratora postawiła zarzut przekupstwa, łapówkarstwa i ustawiania meczów ponad 100 sędziom, piłkarzom, trenerom i działaczom. To wreszcie w świątyni futbolu, w FIFA, doszło do oszust i zatrzymań. Znaleziono dowody, że za ogromne sumy ”sprzedano” – inaczej tego nie da się nazwać – mistrzostwa świata Katarowi i Rosji. Były dyrektor piłkarskiej reprezentacji Polski, były właściciel Groclinu i były prezes Ruchu Chorzów spotkali nie na ławie oskarżonych. Również były prezes hokejowego Sanoka staje przed sądem. Ludzie z Komisji Rewizyjnej PZHL, którzy są powołani do tego, by patrzyć na ręce zarządu, dostają od niego pieniądze, a brak ich dla reprezentantów kraju! Zawodnicy w klubach też nie mogą doczekać się zaległych pieniędzy. Działacze, by otrzymać licencję próbują dogadać się z zawodnikami, podpisać ugodę. Wielu się na to zgodziło ( zgadza) i po roku lub dwóch, nie doczekawszy się realizacji zobowiązań, kieruje sprawę na drogę sądową. I wygrywają, z odsetkami. Inni zawodnicy wyciągają wnioski z błędów kolegów i już nie chcą podpisywać ugody. Taka sytuacja nie dotyczy tylko jednego hokejowego klubu. Zawodnicy piszą pisma do PZHL, ale ten jest bardzo liberalny w wydawaniu licencji. Inna rzecz, że gdyby był surowy, to być może w PHL grałyby dwa zespoły, jak w dawnej NRD. A co z raportem finansowym za krakowskie mistrzostwa świata? Prezes Dawid Chwałka nie ma dla kibiców, którzy liczą na transparentność hokejowej centrali, dobrej wiadomości. Raport nie zostanie ujawniony!
Iluż to prezesów, działaczy pracuje „społecznie”? Tak przynajmniej twierdzą, a potem okazuje się, że jednak biorą. Oczywiście nie podpisują odcinka za pobieranie pensji, ale przez przelewy na inne firmy, które z kolei za zlecenie wypłacają kasę. Może nawet ciężko zdobytą od sponsora dla zawodników, na reprezentację czy klub. W większości klubów zawodnik jest na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o wyrównywanie zaległości. Są prezesi, którzy deklarują, że nie chcą zarabiać w Związku, a po jakimś czasie od wyboru, chcą. Czy trzeba jeszcze więcej przykładów. Wszak wiadomo, że „pecunia non olet”, czyli pieniądze nie śmierdzą.
Naród cierpliwie słucha i wierzy, że będzie lepiej. Że przyjdą nowi i wszystko zmienią. Że kanciarzy pozamykają, że wreszcie będzie uczciwie. Stoję w jednym szeregu i też biję brawo i krzyczę „Wiwat”, drę się „Niech żyje!” i zastanawiam się, czy nie podrzucić w górę marynarki. A żeby nikt nie pomyślał, że mam wątpliwości co do np. obsady stanowisk, więc klaszcze tak mocno, że – pojadę wieszczem – „klaskaniem mam obrzękle prawice”. Ale mnie język świerzbi i chciałbym zakrzyknąć: „Jak to tak?! To ten… To wy tego…”.
Stefan Leśniowski










