W Bukowinie triumfował Kolumbijczyk Sergio Henao z grupy Sky. Po królewskim etapie założył żółtą koszulkę lidera. Na finiszu Henao wyprzedził o osiem sekund Włocha Diego Ulissiego (Lampre) i Amerykanina Lawsona Craddocka (Giant). W klasyfikacji generalnej Henao i Ulissi mają ten sam łączny czas.
Polacy, bardzo aktywni w pierwszej części etapu, nie byli widoczni w końcówce. Najlepszy z nich Tomasz Marczyński z reprezentacji zajął 35 miejsce ze stratą 9.41.
Aktywnie jechał mistrz świata Kwiatkowski, chcąc się zrehabilitować za słaby start dzień wcześniej na etapie do Zakopanego. Pogrzebał na nim swoje szanse zajęcia wysokiej lokaty w wyścigu, tracąc do najlepszych ponad 20 minut. Kolarz ekipy Etixx-Quick Step zaatakował już na pierwszych kilometrach razem z ośmioma innymi zawodnikami, a potem kilka razy próbował odskoczyć z ucieczki. Udało mu się, wygrał premię specjalną w Zakopanem i pierwszą górską w Zębie, ale pod Gliczarowem został doścignięty. Po dłuższej chwili oddechu ponowił atak z uformowanej na nowo, 20-osobowej grupy czołowej. Dołączył do niego wygrywający kolejne górskie premie Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice), a po pewnym czasie Paweł Poljański (Tinkoff-Saxo) i lider reprezentacji Polski Tomasz Marczyński. Wymarzona przez kibiców akcja czterech Polaków trwała jednak krótko. Zmęczony Kwiatkowski za swoje szarże zapłacił słoną cenę, wcześnie zostając za peletonem. Po etapie na swoim profilu na Facebooku poinformował, że z powodów zdrowotnych wycofał się z wyścigu.
Polaków zmogły podjazdy. Etap trudny, na którym znajdowało się osiem premii górskich pierwszej kategorii - po cztery w Zębie i w Gliczarowie Górnym. Ten drugi podjazd należy do najtrudniejszych w kraju, bardzo wąski, 5,5-kilometrowy, z kątem nachylenia dochodzącym maksymalnie do 22 procent. Kolarze mogli poczuć się jak na Tour de France.
Wszystkie ucieczki zostały zlikwidowane 25 km przed metą. Na czele jechała dość liczna grupa z faworytami wyścigu. Ostatni podjazd do Gliczarowa dokonał jeszcze jednej selekcji. Na czele pozostało tylko kilkunastu zawodników.
Na zjeździe z Gliczarowa przyspieszył Belg Ben Hermans (BMC), do którego dołączył Hiszpan Mikel Nieve (Sky). Uzyskali 20 sekund przewagi, ale to nie wystarczyło do sukcesu. Gdy trzy kilometry przed metą doścignęła ich grupka faworytów, natychmiast ruszył do kontrataku Henao. Kolumbijczyk na łagodnym podjeździe do mety odskoczył i z bezpieczną przewagą finiszował samotnie.
Stefan Leśniowski










