Kasi fachowcy już wróżą się wielką kolarską karierę. Mieszka u stóp Gorców, więc nie ma się co dziwić, że uwielbia jazdę po górach. - Jest silna, bo wywodzi się z gór, a więc stamtąd, gdzie jest prawdziwe kolarstwo - śmieje się Zbigniew Klęk, pierwszy trener zawodniczki, która obecnie ściga się w zawodowej grupie Rabobank-Liv.
Trasa sobotniego wyścigu liczyła 9 rund po 13,9 km. Pierwsze ataki zaczęły się już na trzecim kółku, ale te decydujące o losach wyścigu nastąpiły dwa kółka później. Uformowała się wtedy grupa 11. zawodniczek, a wśród nich Kasia Niewiadoma i Eugenia Bujak. Ta druga nawet przez chwilę z Rosellą Ratto i Lucindą Brand zabrała się w ucieczkę, która miała minutę i 30 sekund przewagi, jednak została bardzo szybko zniwelowana na kolejnym podjeździe. Na ostatnich podjazdach znowu oderwały się Niewiadoma, Van Der Breggen i Amialusik, a kilkaset metrów za nimi została Van Dijk.
Ostatnie 6 km to praca Niewiadomej i Amialusik oraz wożenie się na ich kole Van Der Breggen, która wyraźnie czekała na Van Dijk. O złocie decydowały zatem ostatnie metry. Na nich najszybsza była Amialusik, wyprzedzając o długość roweru Niewiadomą i o kilkanaście metrów Van Der Breggen.
-Granica mojego bólu została przesunięta. Wszystko przez to palące słońce (34 stopni -przyp. aut.). Łatwo można było dostać skurczy. Nigdy nie ścigałam się jeszcze w takim upale. Nie wiedziałam zatem, jak może zachować się mój organizm. Na szczęście tylko na ostatniej rundzie złapały mnie skurcze - opowiada zawodniczka
Bardzo dobrze spisały się pozostałe Polki. Najszybciej z peletonu finiszowała Eugenia Bujak, zajmując 9. miejsce, Monika Brzeźna była 13., a Anna Plichta 30. W czasie wyścigu wycofała się z niego Paulina Guz.
Stefan Leśniowski










