Ani ze strony związku, ani ze strony spółki. W dobie mediów społecznościowych, to rzeczywiście sytuacja jak za dawnych nienajlepiej wspominanych lat. W końcu nie tylko dziennikarze chcą wiedzieć jak się mają sprawy, ale przede wszystkim kibice, a ich powinno się szanować.
Przypomnijmy, iż zespoły z Sanoka i Nowego Targu wstępnie wyraziły chęć gry w THL, ale oba jeszcze nie spełniły rygorów licencyjnych. Podhale założyło spółkę sportową pod egidą miasta, jednak Rada Nadzorcza nie wyłoniła prezesa. Za kulisowych informacji wynika, że takowy jest wybrany i dziwi fakt, że jego nazwisko nie zostało ogłoszone. Gminna wieść niesie, że ma być przedstawiony dzisiaj, tj. we wtorek. To będzie jednak jeden z kroczków, by uzyskać licencję. Wprawdzie część dokumentów wpłynęła do związkowej centrali za sprawą przedstawiciela burmistrza miasta, ale to nie wystarcza, by Szarotki otrzymały zgodę na występy w THL.
Nieco lepsza sytuacja jest z zespołem z Sanoka, bo inwestor z Ukrainy przelał pieniądze na działalność i prezes spółki, zaczął spłacać długi powstałe w poprzednim sezonie. Hokeiści, wedle nieoficjalnych wiadomości, mieli otrzymać zaległe pieniądze, zaś do związku również został wysłany przelew. W tej sytuacji jest możliwe, że klub z Sanoka otrzyma warunkową licencję z nadzorem finansowym.
A Podhale czeka. Czy się doczeka? Wszystko zbyt długo trwa.
Stefan Leśniowski










