13.05.2026 | Czytano: 3874

Reprezentacjo, odebrałaś mi nadzieję…

Po meczu z Litwą na dobę wyłączyłem internet. Spać nie mogłem i pojechałem nad ocean. Jakbym miał kule pełną żalu w gardle – pisze Marek Dudek z Nowego Jorku, wielki sympatyk hokeja.



 
Ktoś powie stary chłop i przeżywa, ale   urodziłem się i wychowałem  w Nowym Targu, gdzie kiedyś chłopcy wysysali hokej z mlekiem matki. Lata 70 i 80 ub. wieku były złotymi latami dla  Podhala, a w większości drużynę narodową tworzyli gracze ze stolicy Podhala.   Kiedy Polska przechodziła transformacje, to w sporcie też były zmiany. Siatkówka, koszykówka, piłka ręczna -  te dyscypliny wykorzystały okres i dziś są tego efekty. Piłka nożna tym bardziej. Z betonowych, brudnych stadionów z błotnistą murawą,  po piękne obiekty z podgrzewana płytą. Urodzeni później mogą myśleć, że tak jak teraz  było zawsze.
 
Hokej został dosłownie „na lodzie”. Nie załapał się, przespał transformację. Obiekty odnowione lub wybudowane można policzyć  na palcach jednej ręki, a i tak latem stoją puste, bo jest za drogo, by energetycznie utrzymać. Tymczasem wpaja się nam,  że potrzeba nowych. Jak najbardziej jestem „za”, ale najpierw zapełnijmy dziećmi latem te, co mamy,  a budujmy „w tle”.

Przyczyny niepowodzeń? Nieudolne zarządzanie latami przez działaczy PZHL i dług na 23 mln. Fantazyjne pomysły, zamiast programu szkolenia od podstaw.  Brak wartościowych rozgrywek juniorów, sciąganie bez ograniczeń obcokrajowców, brak promocji dyscypliny nawet przy okazji MS1A w 2015 i 2016 w Polsce, w czasie, gdy Alan Łyszczarczyk „ocierał” się o Draft NHL. Bez żadnego wsparcia środowiska w kraju. Drogę przeszedł dzięki rodzicom. Dzięki upartości i pieniądzom innych rodziców, kolejni młodzi hokeiści podążali ścieżką Alana.

Kluby prawie wszystko robiły same w rozgrywkach. Związek nadzorował i brał opłaty. Uważam, że powinna powstać Spółka zarządzająca rozgrywkami seniorów, a PZHL z PKOL i Ministerstwem Sportu powinien mieć piecze nad reprezentacjami.
Często bylem krytyczny i pisałem, domagając się zmian. Pisałem do dużych mediów,  ale grochem o ścianę. Gdyby inaczej postępowano to po 10 latach może mielibyśmy pierwsze owoce, a tak...

No właśnie przyszły zmiany w PZHL. Związek ma twarz Czerkawskiego. Wreszcie (lata opóźnień) dogadali się z Gruthem w sprawie systemu szkolenia. Pomyślałem trzeba dać szanse. Kredyt zaufania! Już po awansie do MS Elity w 2023 i rozgraniu turnieju z najlepszymi reprezentacjami, gdzie nie graliśmy 22 lata, chłopcy wstydu nie przynieśli. Wtedy  pomyślałem... jeszcze hokejowa Polska nie zginęła.  Wcześniejsze problemy kadry z ubezpieczeniami, sprzętem,  stawkami odejdą w niepamięć. Ze względu na wiek odeszli starsi zawodnicy. Młodsi się ograją, zdobędą doświadczenie. Nowe władze PZHL ogarną środowisko hokejowe, szkolenie, krok po kroku spłacą dług i znajdą sponsorów. Uwierzyłem, że może być lepiej!
Wciąż wierze, że tak będzie,  ale nie potrafię pogodzić się  z końcowym wynikiem turnieju w Sosnowcu. Średni poziom mistrzostw z odstającym na plus Kazachstanem. Idealne warunki dla nas. Nawet nie brałem pod uwagę Litwy. Litwę, którą z reguły „klepiemy” aplikując jej  po pięć, siedem goli, a podczas  MS 2001 13:2 To pokazuje (może wreszcie DOTRZE do środowiska), że inni nie spiją,  jak my przez ostatnie 25 lat!
 
Trudno mi zrozumieć tłumaczenia,  że to sport, rywal, lodowisko, presja... Nie może tak grać reprezentacja,  która walczy o awans do Elity.  Z Litwą, która broniła się przed spadkiem. Czuję się fatalnie. Ogromna szansa została zaprzepaszczona na zastrzyk wiadomości o hokeju w dużych mediach, na sponsorów, na większą promocję dyscypliny. Została tylko wiara kibiców. I to też tych najwierniejszych. Po zachmurzonych latach miało się zmieniać na lepsze. Ta wygrana miała w tym pomóc. Dlatego tak bardzo to BOLI.
 
Marek Dudek

Marek Dudek to nie tylko sympatyk jednej dyscyplijny. W latach sukcesów „Szarotek” był szefem Klubu Kibica. Był też prezesem unihokejowej Szarotki, która zgraniała rok po roku mistrzowskie tytuły. To on, gdy w Nowym Targu zniknął futbol (Podhale rozwiazało sekcję) reaktywoał piłkę nożną przytulając ją do Szarotki. Świetny organizator, który dla unihokeistów potrafił załatwikć sponsora, dzieki któremu drużyna wyjechsła na Klubowy Puchar Europy, a w półfinale tego trofeum, w Pradze postarała się o ogromną niespodziankę, pokonując mistrza Niemiec. Obecnie mieszka w Nowym Jorku, z daleka kibicuje hokeistom Podhala, a na miejscu zespołowi NY Rangers.  Wyjeżdżając kraju to był  jego ulubiony klube w NHL.  Teraz ma okazje podziwiać go na żywo.
 
sles
 

Komentarze







reklama