07.05.2026 | Czytano: 1849

MŚ. Wciąż w grze o awans. Pożegnanie „Dziubka”

To był kluczowy mecz Polaków! Po trzech rozegranych meczach mieli na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo i musieli wygrać Japonią, a jutro z Litwą za trzy punkty. Pierwszy krok zrobiony.


 
Przed rozpoczęciem spotkania z Japonią prezes PZHL Krzysztof Woźniak oficjalnie pożegnał 38-letniego Nowotarżanina  Krystiana Dziubińskiego, który przed rokiem zakończył swoją karierę, a teraz próbuje już swoich sił jako trener. Popularny „Dziubek” rozegrał w reprezentacji Polski 203 mecze, w których strzelił 61 bramek. Wystąpił w 15 turniejach mistrzostw świata przez wiele lat będąc kapitanem kadry Biało-Czerwonych.
 
W pierwszych 20 minutach to Japończycy oddali więcej strzałów niż Biało – Czerwoni. Jednak pierwsi krążek ulokowali Polacy. Grając w przewadze Pociecha uderzył spod niebieskiej linii, a Paś przekierunkował krążek, którego nie zdołał zatrzymać golkiper. Wydawało się, że nasza drużyna, jako faworyt, narzuci swój styl gry, a tymczasem…  Strata gola nie zrobiła najmniejszego wrażenia na naszych przeciwnikach. Wręcz przeciwnie, przejęli inicjatywę. Momentami kręcili kręciołki w naszej tercji, strzelali niemal z każdej pozycji. Polacy grali pasywnie. Doprowadzili do wyrównania, chociaż w dość szczęśliwych okolicznościach.  Najpierw krążek przeszedł wzdłuż pola bramkowego, minął Fucika, a Hanzawa nabił naszego obrońcę.  
 
Druga tercja również na remis. Biało – Czerwoni objęli prowadzenie grając w przewadze. Chmielewski z lewego skrzydła zagrał na prawe do Krężołka, a ten na drugi słupek do Komorskiego. Ten dołożył łopatkę kija i krążek wylądował w bramce.  Niestety znowu nie potrafiliśmy utrzymać korzystnego rezultatu. Pociecha  popełnił błąd za swoją bramką, a potem  zagapił  się Zygmunt, który odpuścił i Hanzawa ponownie nas skarcił. Trafił pod poprzeczkę.
 
W trzeciej tercji najpierw świetną okazję zmarnował Paś, ale chwilę później skrzydłowy mistrza Polski obsłużył znakomitym podaniem Wronkę, a ten z bliska trafił do bramki. Na 195 sekund przed końcem spotkania na ławkę kar powędrował Mroczkowski. Japończycy wycofali bramkarza i grali sześciu na czterech, ale nie strzelili gola. Po wybiciu Wanackiego z własnej tercji krążek o centymetry minął słupek, ale dopadł do niego Krężołek i wpakował do pustej bramki. Wciąż liczymy się w walce o awans do światowej elity.
 
Polacy po wygranej z Japonią dogonili w tabeli Francję i Ukrainę. Wszystkie trzy drużyny zgromadziły po 7 pkt, ale Biało-Czerwoni mają najlepszy bilans bezpośrednich spotkań. By awansować muszą wygrać w ostatnim spotkaniu i liczyć, że zarówno Francuzi jak i Ukraińcy też zwyciężą, albo Trójkolorowi stracą chociaż jeden punkt. W czwartek powrót do grona najlepszych zapewnił sobie już Kazachstan.
 
Japonia – Polska 2:4 (1:1, 1:1, 0:2)
0:1 Paś – Pociecha – Wronka (5:56 w przewadze)
1:1 Hanzawa – Nakajima – Halliday (15:32)
1:2 Komorski – Krężołek – Chmielewski (31:22 w przewadze)
2:2 Hanzawa – Sato – Yeneyama (37:46)
2:3 Wronka – Paś – Łyszczarczyk (52:00)
2:4 Krężołek – Wanacki – Ciura (58:26 w osłabieniu do pustej)
Polska: Fuczík– Pociecha, Ciura, Zygmunt, Wałęga, Krężołek – Naróg, Górny, Łyszczarczyk, Paś, Wronka – Bryk, Wanacki, Chmielewski, Komorski, Mroczkowski – Biłas, Kiełbicki, Syty, Krzysztof Maciaś, Ślusarczyk. Trener  Pekka Tirkkonen
 
Pozostałe wtorkowe mecze MŚ: Francja - Litwa 2:1  K (0:1, 1:0, 0:0, 0:0) karne 2:1, Ukraina - Kazachstan 4:5 K (0:1, 3:2, 1:1, 0:0) karne 2:1
 
1. Kazachstan 4 11 18-7
2. POLSKA 4 7 11-10
3. Ukraina 4 7 11-11
4. Francja 4 7 11-9
5. Japonia 4 2 8-16
6. Litwa 4 2 5-11
 
Stefan Leśniowski
 
 

Komentarze







reklama