Hokeiści Ukrainy zajmują w światowym rankingu 27. miejsce. To drużyna, która jest dla nas niewygodna. Biało-Czerwoni pragną powrócić do grona najlepszych drużyn globu, gdzie występowali jeszcze w 2024 roku. Do mistrzostw świata elity z sosnowieckiego turnieju awansują dwie drużyny. My mamy swoje ambicje, ale aspiracje do gry w elicie ma pięć zespołów z sześciu występujących. Początek turnieju jest najważniejszy.
Już w 37 sekundzie Krężołek powędrował na łaskę kar. Polacy wybronili przewagę i za moment sami grali o jednego gracza więcej. Również nie potrafili tego wykorzystać. W 13 minucie Biłas przechwycił krążek na niebieskiej, zagrał na prawy bulik do Chmielewskiego, a ten precyzyjnie uderzył i krążek wylądował pod poprzeczką. Niestety Polacy łapali kary, o które zalicza się do tych głupich, dwie w tercji ataku. Trzy kary w pierwszej tercji na takim poziomie w czempionacie globu to samobójstwo. No i za trzecim razem nasi rywale wykorzystali przewagę jednego gracza i doprowadzili do wyrównania. Tracht zdecydował się na indywidualną akcję i wręcz ośmieszył przeciwnika. Minął czterech, biernie zachowujących się Polaków i z backhandu ulokował krążek pod poprzeczką. Tercja z przewagą Ukraińców.
Polacy nie wyciągnęli wniosków i zaraz na początku drugiej tercji faulowali (Pociecha). Znowu trzeba było się bronić. Były też momenty, że Ukraińcy zamykali nas w tercji, mimo gry w kompletnych składach. To jednak Biało – Czerwoni objęli prowadzenie wykorzystując grę w przewadze. Wałęga zagrał do Wronki na przeciwległy słupek, a wychowanek Podhala dołożył łopatkę kija i czarny kauczukowy przedmiot znalazł się za linią bramkową. Ta bramka dodała animuszu naszej drużyny, ale został przerwany karą. Wybroniliśmy się i mieliśmy w końcówce trzy wyśmienite okazje, by podwyższyć prowadzenie ( 2x Krężołek i Łyszczarczyk).
Nasi rywale od wyrównującej bramki rozpoczęli trzecią odsłonę. Denyskin oszukał defensywę i strzałem z nadgarstka pokonał Fuczika. Po tym golu Polacy znaleźli w głębokiej defensywie. Rywale grali z rozmachem i bez przerwy kotłowało się w naszej tercji. Biało – Czerwoni sporadycznie zatrudniali golkipera przeciwnika, ale… W 54 minucie wyprowadzili akcję, wywalczyli krążek w tercji rywala. Odany został strzał, bramkarz odbił, żaden z jego kolegów nie asekurował, a Krężołek ze spokojem go wpakował do bramki. Dramatyczna była końcówka. Na ostatnie półtorej minuty Ukraińcy wycofali bramkarza, lecz nie zdołali wyrównać. Najlepszym zawodnikiem w naszej ekipie wybrany został Fuczik.
Pozostałe mecze pierwszego dnia MŚ: Japonia - Francja 3:4 (0:1, 1:1, 2:2), Litwa - Kazachstan 1:4 (1:0, 0:0, 0:4)
Polaka – Ukraina 3:2 (1:1, 1:0, 1:1)
1:0 Chmielewski – Biłas – Zygmunt (12:56)
1:1 Tracht – Fadiejew – Worona (17:50 w przewadze)
2:1 Wronka – Wałęga – Łyszczarczyk (28:49 w przewadze)
2:2 Denyskin – Mereżko - Ratusznyj (42:39)
3:2 Krężołek – Górny – Wałęga (53:26)
Polska: Fuczík – Pociecha, Ciura, Kiełbicki, Wałęga, Krężołek – Naróg, Górny, Łyszczarczyk, Paś, Wronka – Bryk, Wanacki, Chmielewski, Komorski, Zygmunt – Biłas, Ślusarczyk, Syty, Krzysztof Maciaś. Trener Pekka Tirkkonen
Stefan Leśniowski










