Ze Słowenią, która przygotowuje się do mistrzostw elity w tym sezonie graliśmy dwa razy. Oba spotkania przegraliśmy 2:3D i 3:4 w ramach rywalizacji Europejskiego Pucharu Narodów. Do trzech razy sztuka? Nie! Znowu ponieśliśmy porażkę jedną bramką.
Dzisiejsza rywalizacja nie zaczęła się dobrze dla naszej drużyny narodowej. Zespół ze światowej elity przeważał i objął prowadzenie. Trzeba przyznać, że wydatnie przy tej bramce pomógł rywalom arbiter, od którego odbił się krążek i Słoweniec miał otwartą drogę do bramki. Po tej stracie Biało – Czerwoni przystąpili do ataku, stworzyli sobie dwie idealne sytuacje, ale wynik nie uległ zmianie. Dopiero kapitalna akcji Polaków i świetnie zachowanie Krężołka, który obok golkipera z backhandu wrzucił krążek do siatki. Polacy schodzili na przerwie prowadząc 2:1, bo tym razem strzelecką smykałką popisał się Chmielewski, który rozgrywał setny mecz w drużynie narodowej.
Zbyt łatwo Słoweńcy dochodzili do pozycji strzeleckich w drugiej odsłonie. Długo wynik trzymał Fuczik swoimi udanymi interwencjami. Skapitulował, bo zabrakło krycia pod jego bramką. Polacy też mieli swoje okazje z kontr, ale ani Chmielewski, ani Krężołek, ani też Syty nie potrafili pokonać Usa.
Początek trzeciej tercji fatalny dla Biało -Czerwonych. Uderzenie spod bandy, dobitka i krążek odbił się od parkanu Fuczika i przekroczył linię bramkową. Polacy nie wykorzystali dwóch okresów gry w przewadze. Nie pomogło także wycofanie na ostatnie 65 sekund naszego bramkarza. Biało-Czerwoni po raz trzeci z rzędu minimalnie przegrali ze Słowenią.
Polska – Słowenia 2:3 (2:1, 0:1, 0:1)
0:1 Jezovsek – Bericic (11:57)
1:1 Krężołek – Wałęga (17:09)
2:1 Chmielewski – Bryk (18:55)
2:2 Sitar – Sobolic – Ograjensek (35:27)
2:3 Mahkovec – Simsic (41:04)
Polska: Fuczík – Pociecha, Ciura, Kiełbicki, Wałęga, Krężołek – Naróg, Górny, Wronka, Paś, Łyszczarczyk – Bryk, Biłas, Chmielewski, Komorski, Mroczkowski – Schafer, Wanacki, Krzysztof Maciaś, Syty, Gościński. Trener Pekka Tirkkonen.
Stefan Leśniowski










