19.01.2021 | Czytano: 2312

IV liga: Podsumowanie jesieni: Lubań Maniowy

W oczekiwaniu na wznowienie treningów i pierwsze sparingi przed wiosną, wróćmy na chwilę wspomnieniem do rundy jesiennej. Dla naszych dzisiejszych bohaterów była ona wyjątkowo udana, a owocem ciężkiej pracy Lubania jest pierwsze miejsce w lidze na półmetku zmagań.

Klucz do sukcesu
Bardzo rzetelnie i cierpliwie budowana przez Grzegorza Hajnosa drużyna, była bezapelacyjnie najlepszą ubiegłorocznej jesieni w małopolskiej czwartej lidze wschodniej. Zespół scalany bez zbędnych rewolucji, zgrywany bardzo naturalnie pod wpływem czasu i uzupełniany wyłącznie wartościowymi zawodnikami, musiał włączyć się do walki o najwyższy cel. Z przyjemnością obserwowaliśmy jak Lubań kompletował kolejne punkty, wspinając się na fotel lidera, a potem mimo presji powiększał przewagę i zakończył rundę na samym szczycie. Pamiętam świetnie słowa trenera Hajnosa i wyczuwalny niedosyt po zremisowanym spotkaniu z Glinikiem Gorlice w drugiej kolejce. Wyraźnie podkreślił:”Stać nas na więcej”. Nie były to słowa rzucane na wiatr. Na przestrzeni kilku miesięcy maniowianie pokazali na co faktycznie ich stać, a na półmetku są postrzegani jako główny faworyt do walki o trzecią ligę.
- Przed sezonem mieliśmy jasno określony cel, który jako drużyna wspólnie z Zarządem ustaliliśmy: walczyć o pierwsze miejsce i awans do trzeciej ligi. Na dzień dzisiejszy Lubań Maniowy tworzy grupa bardzo ambitnych ludzi, która z wielką pasją i zaangażowaniem podchodzi do swoich obowiązków. Mam tu na myśli Zarząd, drużynę i całe środowisko piłkarskie, które mocno nas wspiera pod każdym względem. Twardo stąpamy po ziemi i wierzymy, że ciężka praca jaką wszyscy wkładamy w to co robimy, będzie przynosić efekty i że na wiosnę będziemy cieszyć kibiców jeszcze lepszą i skuteczniejszą grą w każdym kolejnym meczu. Piłka nożna jest sportem, w którym nie zawsze faworyci wygrywają i to jest w niej piękne! Przykładów można mnożyć w każdej lidze, czy turnieju na całym świecie. My ciężko pracujemy, a gdzie nas to zaprowadzi - czas pokaże. - podkreśla trener Grzegorz Hajnos.

Cel osiągnięty
Maniowianie zakończyli rundę w fotelu lidera, z przewagą dwóch oczek nad Unią. O faktycznym półmetku i porównaniu dorobku drużyn ze stawki jednak ciężko mówić, gdyż kilka meczy zostało przełożonych, a jeszcze inne rozegrane zostały awansem. Tym sposobem tarnowianie zagrali o jeden mecz więcej od maniowian, a z kolei tracąca cztery oczka do pierwszej lokaty Limanovia ma o jeden mecz mniej. Kalkulacje odstawmy na bok, warto bowiem skupić się na tym co Lubań osiągnął przez kilka ostatnich miesięcy. W 15 rozegranych spotkaniach maniowianie, aż 12 razy schodzili z murawy w roli zwycięzcy. Zremisowali na początku zmagań z Glinikiem Gorlice, a ich imponującą serię sześciu wygranych przerwały Wierchy, które na stadionie w Maniowach również urwały liderowi dwa oczka. Jedyna porażka jaką doznali podopieczni Grzegorza Hajnosa miała miejsce w ostatniej kolejce tego roku. Na własnym terenie musieli uznać wyższość Unii Tarnów.

Udany rok
Ten zespół śmiało można określić mianem drużyny roku na Podhalu. Poza świetnymi występami na ligowym podwórku, maniowianie wywalczyli również regionalny Puchar. Droga do trofeum nie była usłana różami, na drodze Lubania do finału stały kolejno Szaflary, a następnie Wierchy. W obu pojedynkach o losie awansu przesądziły rzutu karne. Zimna krew połączona z umiejętnościami bramkarskimi pozwoliły maniowianom ostatecznie spotkać się w decydującym meczu z faworyzowanym Podhalem. Tutaj obyło się już bez konkursu jedenastek. Drużyna Grzegorza Hajnosa pokonała zespół występujący na co dzień w 3 lidze, tym samym po 9 latach przerwy zdobywając ponownie Puchar Podhala. Powodów do radości było wiele, szalonych spotkań dających emocje nie brakowało. Na pytanie o mecze, które zapadły szczególnie w pamięci Grzegorz Hajnos odpowiada: „Wiele z nich będę pamiętał, ale te które skończyliśmy zwycięstwami w ostatnich sekundach jak z Wolanią czy Tarnovią, są szczególne. Do tego wygrana z Sokołem Słopnice na naszym boisku kilka dni po śmierci Śp. Marka Żołądzia będzie momentem, który na zawsze pozostanie mi w pamięci. Zapewne wygrany finał Pucharu z trzecioligowym Podhalem na zakończenie roku, też przysporzył wiele radości naszym kibicom. Choć w tej rundzie zagraliśmy kilka naprawdę dobrych meczów, to mocno wierzę w to, że te najlepsze są jeszcze przed nami!”

Bez spadku formy
Pewnym punktem zespołu między słupkami od kilku lat jest Artur Świerad. Niewątpliwie jeden z najlepszych golkiperów w całej lidze także tą rundę może zaliczyć do bardzo udanych. Świerad w 9 pełnych spotkaniach przepuścił zaledwie 9 bramek. Do tego rozegrał 47 minut w wygranym przez Lubań 4:0 spotkaniu z Rylovią. Sposobu na pokonanie bramkarza maniowian nie znaleźli gracze Popradu Rytro, Barciczanki Barcice oraz Wierchów. Do jego dorobku zapisać należy także obroniony rzut karny z Termaliką. W pozostałych meczach w roli bramkarza oglądaliśmy Jakuba Sikorę. Młodszy kolega Świerada przepuścił 10 goli, najwięcej bo czterokrotnie piłkę z sieci wyjmował w ostatniej kolejce z Unią, czyste konto zachował w starciu ze Skalnikiem.

Zabójcza broń
Nie od dziś wiadomo jak ważnym elementem w piłkarskim rzemiośle są stałe fragmenty gry. Dopracowanie i perfekcyjne rozegranie wymaga czasu w przeprowadzanych treningach. Widząc to co działo się na jesieni, wiemy w stu procentach, że Lubań nie próżnował w kwestii ich wykonywania. Maniowianie zdobyli 17 trafień po rozpoczęciu gry ze stojącej piłki. Imponująco prezentowały się rozegrania rzutów rożnych. Osiem prób zakończyło się dokładnym dograniem dającym bramkę. Trzy gole wpadły po bezpośrednim uderzeniu z rzutu wolnego, a dwa po dośrodkowaniu. Dodajemy do tego także cztery wykorzystane rzutu karne. Niestety trzy próby z jedenastego metra zostały zmarnowane. Aż dwie z nich miały miejsce w spotkaniu z Sokołem Słopnice, ale najbardziej bolesna była ta na koniec roku z Unią.

Jak strzelano i tracono
Samobójcze -/1
Bezpośrednio z wolnych 3/1
Po dośrodkowaniu z wolnego 2/1
Głową 9/1
Bezpośrednio z rzutu rożnego /
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego 8/1
Po wyrzucie z autu -/-
Karne niewykorzystane 3/1
Karne wykorzystane 4/3

Prawdziwi kaci
Charyzmę drużyny świetnie opisuje z kolei inna statystyka. Utarty slogan „gramy do końca” ciężko niekiedy wcielić w życie. Maniowianie nie mieli z tym problemu przez dwa czynniki. Pierwszym było świetne przygotowanie kondycyjno - motoryczne zespołu, drugim – brak słabych ogniw w kadrze. Dokonywane zmiany przez trenera Hajnosa wnosiły świeżość i jakość, czym kolokwialnie mówiąc „dobijali” rywala. Zespół 22 z 38 bramek zdobył w przedziale między 60, a 90 minutą spotkania. Kilka punktów wyrywali dosłownie w ostatnich akcjach, czym potwierdzili silny góralski charakter.

W jakich przedziałach czasowych zdobywano i tracono gole
Przedział czasowy Ilość goli zdobytych/straconych
1 -15 min. 7/3
16-30 min. 5/1
31-45 min. 2/2
45 + (czas doliczony): /1
46 – 60 min. 2/6
61- 75 min. 9/1
76- 90 min. 10/3
90 + (czas doliczony) 3/2

Wyścig snajperów
Na przestrzeni rundy emocjonowaliśmy się również walką o indywidualny dorobek strzelecki. Trzech snajperów wyraźnie odskoczyło stawce i wymieniało się pozycjami w topowej trójce. Wśród nich byli: Patryk Nowak z Sokoła Słopnice, Artur Biały z Unii Tarnów oraz Marcinho z Lubania. Brazylijczyk zakończył rundę z dorobkiem 18 trafień. W bezpośrednim pojedynku strzeleckim zdeklasował Patryka Nowaka. Maniowianie w spotkaniu z Sokołem wygrali 6:3, a Marcinho zdobył trzy bramki w tym meczu. Trzy trafienia zapisał także w wygranym 4:3 starciu z Tarnovią Tarnów. Ostatni mecz pomiędzy Lubaniem, a Unią przesądził o tytule snajpera jesieni. Wygrał go Artur Biały, który dzięki dwóm trafieniom i asyście miał wymierny wpływ na jedyną porażkę maniowian w lidze.

Najlepsi strzelcy:
18 – Oliveira da Silva Marcio
4 – Rafał Hagowski
3 – Jakub Kasperczyk
2 – Dawid Sidorczuk, Offei Simon
1 – Bartłomiej Augustyn, Daniel Duda, Patryk Duda, Damian Firek, Maciej Górecki, Daniel Noworolnik, Mateusz Pluta, Marek Sikora, Arkadiusz Zawiślan

Najlepsi asystenci:
7 – Dawid Sidorczuk
5 - Patryk Duda
3 - Oliveira da Silva Marcio
2 – Rafał Hagowski, Arkadiusz Zawiślan
1 – Daniel Duda, Mirosław Jandura, Jakub Kasperczyk, Mateusz Pluta, Michał Szeliga

Top 3, czyli naszym zdaniem
Zainteresowanie popularnym Marcinho drużyn z wyższych lig to wyłącznie nagroda za kapitalną rundę w wykonaniu Brazylijczyka. Nam pozostaje jedynie potwierdzić, że był on najlepszym graczem jesieni nie tylko w Lubaniu ale i całej lidze wschodniej. W rankingu Sportowego Podhala zgromadził 63 punkty i pozostaje mieć nadzieję, że zobaczymy go jeszcze w trykocie klubu z Maniów. Dynamiczny, przebojowy, nie waha się wejść w drybling, a predyspozycje do mijania obrońców ma jak mało kto dzięki świetnej technice i kontroli piłki. Zdobył 18 bramek, asystował trzykrotnie, przyczynił się w ogromej mierze do sukcesów Lubania w ubiegłym roku. Drugie miejsce w naszej klasyfikacji zajmuje Dawid Sidorczuk. Po najlepszego asystenta również zgłosiło się kilka klubów, to też świadczy o tym jaki progres wykonał w ostatnim czasie. Świetnie czuł się w grze na małej przestrzeni, a jego dogrania z narożnika boiska były wykonywane z chirurgiczną precyzją. Podium zamyka zawodnik, który rzutem na taśmę dołączył do zespołu przed rundą. Mowa o Arkadiuszu Zawiślanie – doświadczony wahadłowy zgromadził 55 oczek i zadziwiał wszystkich jak z meczu na mecz stawał się kluczowym ogniwem drużyny.

Krzysztof Kościelniak

Komentarze







Tabela - Klasa B - Gr. 1

Lp Drużyna Mecze Punkty
1. Unia Naprawa 9 25
2. Szarotka Rokiciny Podhalańskie 9 19
3. Grel Trute 9 14
4. Delta Pieniążkowice 9 14
5. Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 9 14
6. Lepietnica Klikuszowa/Obidowa 9 12
7. Janosik Sieniawa 9 12
8. KS Luboń Skomielna Biała 9 11
9. Krokus Pyzówka 9 5
10. Szarotka Chochołów 9 1
zobacz wszystkie tabele

Terminarz

zobacz więcej
reklama