22.09.2019 | Czytano: 4285

PHL: Gra dobra, wygranej brak

Wszyscy mamy w pamięci pełen emocji półfinałowy mecz Podhala z Tychami i najdłuższy w historii. Dzisiaj zespoły po raz pierwszy w tym sezonie skrzyżowały kije. Podhale po rewolucji kadrowej

Kapitalnie mecz się ułożył dla Podhala. Już w 19 sekundzie na ławkę kar powędrował Kotlorz. Co prawda „Szarotki” nie wykorzystały liczebnej przewagi, ale chwilę później Jenczik był faulowany w sytuacji sam na sam i sędzia skrzyżował ręce nad głową. Karny. Świetnie zachował się Naettinen. Nowy nabytek „Szarotek” przerzucił sobie krążek na backhand i nad parkanem ulokował go w siatce. Za moment Guzik próbował sam najechać na bramkę gospodarzy, ale świetnie zachował się Akimoto, który zatrzymał rywala. Tyszanie byli w szoku, dość długo nie potrafili poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Odrobnego, nawet grając w przewadze. Trzeba przyznać, że szybko wymieniali krążek, ale … Co z tego?. Nie znaczy to, że w tej części meczu gospodarze nie mieli okazji do zdobycia gola. Trzy świetne okazje zmarnował Cichy, po zagraniach Szczechury zza bramki.

Po przerwie szybko tyszanie doprowadzili do wyrównania. Akcję zainicjował Cichy, który zagrał do Szczechury, a tan wypatrzył Klimienko, który w górnym rogu ulokował krążek w bramce. Gospodarze przeważali, kręcili kręciołki w tercji Podhala. Po jednym z nich Klimenko wykonywał karnego, ale Odrobny był górą. Tyszanie nie ustrzegli się błędów. Jeden z nich został zamieniony na bramkę. Mroczkowski niczym partner z drużyny wyłożył krążek Neupauerowi, a ten znalazł lukę między parkanami Murraya. Za chwile górale mogli prowadzić 3:1, po błędzie Novajovskyego. Franek przestrzelił Murraya, ale krążek minimalnie minął słupek. A potem cudowne zagranie Klimenko do Pociechy, a ten doprowadził do wyrównania. Chwilę później Cichy w zamieszaniu podbramkowym dostał krążek od Szczechury i strzelił do pustej bramki, obok bezradnego Odrobnego. Mistrz Polski po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie.

Na początku trzeciej odsłony Szczechura skorzystał z błędy nowotarżan i z najbliższej odległości pokonał „Wiedźmina”. Ten za chwilę popisał się kapitalną interwencją, bo tyszanie mogli już prowadzić 5:2. Przyjezdni też mieli sytuacje, a najlepsze Franek i Jenczik. Tymczasem z drugiej strony Odrobny był jak skała. Zapewne Cichemu będzie się śnij tej nocy. W 53 min. Podhale wykorzystał grę w przewadze. Seed uderzył spod niebieskiej, na bramkarzu pracowało dwóch górali i Murray zmuszony został do wyjęcia krążka z siatki. W 56 minucie kapitalną akcję przeprowadził Klimenko. Wyjechał z własnej tercji, mijał nowotarżan jak tyczki slalomowe i padając posła czarny kauczukowy przedmiot do bramki. 63 sekundy przed końcem tercji szkoleniowiec Podhala wycofał Odrobnego, ale wynik już nie uległ zmianie.

GKS Tychy – KH Podhale Nowy Targ 5:3 (0:1, 3:1, 2:1)
0:1 Naettinen (3:33 karny)
1:1 Klimenko – Cichy – Szczechura (21:59 w przewadze)
1:2 Neupauer (31:05)
2:2 Pociecha – Klimenko – Ciura (34:55)
3:2 Cichy – Szczechura – Komorski (37:05 w przewadze)
4:2 Szczechura – Cichy – Ciura (42:01)
4:3 Seed – Franek – Naupauer (52:58 w przewadze)
5:3 Klimenko - Pociecha (55:55 w przewadze)
Tychy: Murray – Bizacki, Novajowsky, Jefimienka, Szmatula, Mroczkowski – Kotlorz, Bryk, Jeziorski, Galant, Witecki – Pociecha, Ciura, Klimenko, Cichy, Szczechura – Kolarz, Akimoto, Bagiński, Komorski, Gościński. Trener Andriej Gusow.
Podhale: Odrobny: Suominen, Seed, Janczik, Dziubiński, Wielkiewicz – Mrugała, Kamieniew, Franek, Neupauer, Guzik – Wsół, Sulka, Szvec, Naettinen, Pattersson – Słowakiewicz, Siuty, Worwa. Trener Phillip Barski.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama