21.03.2019 | Czytano: 12649

PHL: Małe miasto, wielki klub (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA (zdjęcia) - Zagraliśmy najlepszą tercję w serii. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej. Mam nadzieje, że taką tendencję podtrzymamy. Gramy to co mamy założone i to nam wychodzi – powiedział Jarosław Różański.

Wielkie brawa żegnały „Szarotki” schodzące na pierwszą przerwę. Już w 150 sekundzie wyprowadzili zabójczą kontrę. Neupauer jak tylko wtargnął do tercji rywala strzałem z nadgarstka trafił w krótki róg bramki Murraya. Piękny gol. Kolejne jednak minuty przypominały, używając terminologii bokserskiej, „zwarcie”. Na tafli zrobiło się „ciasno”. Drużyny zastosowali krótkie krycie, nie pozostawiając odrobiny swobody przeciwnikowi. Kiedy tylko któryś z zawodników otrzymywał krążek, od razu znajdował się przy nim przeciwnik. Nie było miejsca i czasu na rozwinięcie skrzydeł. Lepsze wrażenie w ofensywie sprawiali gospodarze. Dość łatwo przedostawali się do tercji tyszan, ale bez większego powodzenia. A jeśli już udało się zmylić defensywę, ostatnią instancją był Murray. Jego koledzy z pola próbowali strzałami z dystansu pokonać Odrobnego. Próby te nie przyniosły powodzenia. W 18 min. goście popełnili błąd. Krążek przejął Dziubiński, ale nie zdołał pokonać Murraya. Zrobiło się zamieszanie pod jego bramką, Różański przytomnie zachował się i wepchnął krążek do bramki. 2 minuty później Tolvanen strzałem spod niebieskiej pokonał ostatnią instancję przyjezdnych. Górale wykorzystali grę w przewadze.

„Szarotki” drugą odsłonę również rozpoczęli od mocnego uderzenia. W 54 sekundzie Kolusz spod niebieskiej zaskoczył golkipera tyszan. Przyjezdni byli w szoku. Mieli dwie liczebne przewagi i podczas pierwszej Gusow łapał się za głowę, bo jego podopieczni nie tylko nie stworzyli zagrożenia, ale nie mogli wejść do tercji. Drugą, już lepiej rozgrywali i napędzili trochę strachu gospodarzom. Odrobny jednak wychodził obronną ręką z opresji. Podhale na moment straciło rytm gry i tyszanie przez chwilę mieli inicjatywę. Szybko jednak wszystko wróciło na właściwe tory. Gdy wydawało się, że już nic się nie wydarzy w tej części meczu, a tymczasem, górale stracili koncentrację i 14 sekund przed jej zakończeniem stracili gola, po strzale Witeckiego, który niepilnowany stał przy słupku.

W 47 min. Klimenko miał sporo swobody i zaraz po wtargnięciu do tercji oddał strzał, a krążek po rykoszecie wpadł do siatki. Odpowiedź górali był natychmiastowa. Piękna akcja lewą flanką przeprowadził Sammalamaa, zagrał na drugą stronę do Tolvanena, a ten po raz drugi w tym meczu pokonał Murraya. Spotkanie zakończyło się totalną bijatyką.

- Tak głupiej gry, bez głowy, mojej drużyny nie pamiętam. Błędy popełniali najbardziej doświadczeni zawodnicy. Chciałbym przerosić naszych kibiców. Mamy dwa dni, żeby włączyć głowy i grać w hokeja – podsumował Andriej Gusow.

- Dumny jestem z drużyny. Zagrała zdyscyplinowanie. Było widać kulturę w naszej grze. Małe miasto, wielki klub – powiedział Tomek Valtonen, który miał pretensje do Bagińskiego. – Chojrakuje, bo gra z kratą – zadrwił z niego Valtonen

TatrySki Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 5:2 (3:0, 1:1, 1:1)
Stan rywalizacji (do czterech wygranych) 2:2
1:0 Neupauer – Tolvanen (2:30)
2:0 Różański – Dziubiński (17:05)
3:0 Tolvanen – Zapała - Sammalmaa (19:04 w przewadze)
4:0 Kolusz – Worwa – Dziubński (20:54)
4:1 Witecki - Michnow (39:46)
4:2 Klimenko – Kotlorz (46:17)
5:2 Tolvanen – Sammalmaa (47:59)
Podhale: Odrobny; Tolvanen –Suominen, Jaśkiewicz (2) – Kolusz, Suominen, Hovinen – Mrugała; Wielkiewicz – Neupauer – Guzik (4), Worwa (25) – Dziubiński – Różański (2), Sammalmaa – Zapała (2) – Michalski, Moisio (27) - Kapica – Wolski oraz Siuty. Trener Tomek Valtonen.
GKS: Murray; Kotlorz – Ciura (2), Górny – Bryk, Jeronow – Pociecha, Kolarz (29); Sykora – Komorski – Michnow (2), Jafimienka – Bagiński (25)– Gościński, Klimenko (4) – Cichy (12) – Szczechura, Jeziorski – Kogut – Witecki. Trener Andriej Gusow.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama