22.02.2019 | Czytano: 12722

PHL: Play off jest dla prawdziwych mężczyzn (+zdjęcia)

- Tylu kar w swojej karierze nie pamiętam. Takich zagrań w KHL się nie gwiżdże. Nie wiadomo co u sędziów jest faulem - złościł się trener torunian.

Wtórował mu szkoleniowiec Podhala. - Play off jest dla mężczyzn, walecznych, a sędziowie traktują zawodników jak kobiety. Powinni dać grać zawodnikom.

Chyba żaden z sympatyków Podhala nie liczył się z porażką. Tymczasem „Stalowe pierniki” sprawiły im psikusa. Ich wartością dodaną, nie tylko w tym meczu, byli zawodnicy zza wschodniej granicy. Ich akcje siały popłoch w szeregach nowotarżan. To oni grali pierwsze skrzypce, to oni zdobywają najważniejsze gole. Nie można tego powiedzieć o obcokrajowcach w barwach „Szarotek”. Jeden gol Koskiego w trójmeczu i w dodatku na 5:2, to stanowczo za mało. Potwierdził to na konferencji prasowej Tomek Valtonen. – Powiedziałem chłopakom w szatni, że ich zawodnicy byli lepsi od naszych. Dobrze grają. Szkoda nie wykorzystanych szans w pierwszej tercji. Sami goli nie zdobyliśmy, to je straciliśmy. To nie koniec serii. Za trzy dni kolejny mecz – dodał.

Podhale rozpoczęło od huraganowych ataków i pod bramką Spesznego dochodziło do gorących spięć. Gdyby górale mieli lepiej nastawione celowniki, to po 10 minutach mogliby pójść na piwo. Festiwal nieskuteczności rozpoczął Różański, w jego ślady poszedł Michalski, a Zapała i Dziubiński nie potrafili ulokować krążka w pustej bramce. Do tego Hovinen ostemplował poprzeczkę. Tak ogromna przewaga była pokłosiem kar. Torunianie mieli problemy z zatrzymaniem „Szarotek” i ratowali się faulami. Przez 8 minut górale grali w przewadze, w tym dwa razy w podwójnej (34 i 14 sekund) i nic nie wskórali. Dopiero w 12 minucie wynik spotkania otwarł Michalski z najbliższej odległości, po zagraniu Siutego. W kolejnych minutach role się odwróciły. Teraz Podhalanie wędrowali na ławkę kar i Odrobny był w opałach. Przez 59 sekund goście grali nawet w podwójnym osłabieniu. Szalona tercja.

Po przerwie goście wyszli mocno zmotywowani i już w pierwszych akcjach byli bliscy wyrównania. Karczocha sprawdził Odrobnego, a chwilę później Manciuk przestrzelił w sytuacji sam na sam. Gdy „Stalowe pierniki” grały w przewadze, Oriechin strzałem z nadgarstka pokonał Odrobnego. Podhale „próbowało” odpowiedzieć. Atakowało, ale miało problem z wypracowaniem klarownych sytuacji. Przyjezdni bardzo mądrze bronili dostępu do bramki. Większość strzałów była przez nich blokowana. Jeśli już jakiś przedarł się przez ich zasieki, to był broniony przez Spesznego. Sami zaś wyprowadzali niezwykle groźne kontry. W 35 minucie nie popisał się Manciuk. Po kapitalnym zagraniu Kalinowskiego, z metra nie trafił do pustej bramki!

Początek trzeciej odsłony dla przyjezdnych, którzy mieli trzy świetne okazje na objęcie prowadzanie. Dwie Oriechin i jedną Dołegą. Torunianie wygrywali pojedynki jeden na jeden i starcia przy bandzie. W 52 min. dopięli swego. Kapitalne zagranie Oriechina na drugi słupek, gdzie Karczocha dołożył łopatkę kija i boks torunian oszalał z radości. Później Podhale grało przez 31 sekund w podwójnej przewadze, ale fatalnie. 127 sekund przed końcem tercji Odrobny zjechał do boksu. Manewr się nie powiódł i niespodzianka stała się faktem.

- Zapowiadało się, że po 10 minutach będzie po wszystkim. Wszystko odwróciło się w jednym momencie. To jest tylko 1:2 dla przeciwnika, a więc nie jest nawet blisko wygrania serii. Musi się bardzo postarać, by do tego doszło. My robimy swoje. Jedziemy do Torunia wyrównać stan rywalizacji. Nic nie chciało nam dzisiaj wchodzić. Trudno o wygraną jeśli zdobywa się tylko jedną bramkę. Nie można wszystkiego zwalać na zły dzień. Tak się dzisiaj ułożyło. Nie zmienia to faktu, że jesteśmy pewni swojej gry i wyjdziemy z tej rywalizacji obronną ręką –zapowiada Krzysztof Zapała.

TatrySki Podhale Nowy Targ – Energa Toruń 1:2 (1:0, 0:1,0:1)
Stan rywalizacji (do 4 wygranych): 1:2
1:0 Michalski – Siuty (11:41)
1:1 Oriechin - Garszin - Trachanow (26:24 w przewadze)
1:2 Karczocha - Oriechin (51:42)
Podhale: Odrobny; Kolusz - Jaśkiewicz, Wajda – Tolvanen, Mrugała – Hovinen, Moksunen – Suominen (2); Koski – Dziubiński - Różański, Sammalamaa (2) – Zapała (2) – Michalski, Guzik – Neupeuer (2) – Wielkiewicz (2), Siuty – D. Kapica – Worwa (2),. Trener Tomek VALTONEN.
Energa: Speszny; Parzizek (2) – Walter (14), Kamienkow – Trachanow, Zieliński – A. Jaworski, Skólmowski (2); Kalinowski – Menciuk – Dołęga (2), Garszin – Karczocha (2) – Oriechin, Demianiuk –J. Jaworski (2) - Minge, Naparło – Wiśniewski – Olszewski. Trener Jurij CZUCH.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama