23.12.2018 | Czytano: 2103

PHLK: Dramatyczna i kontrowersyjna końcówka

Kolejne dramatyczne spotkanie z Cracovią rozegrały hokeistki Podhala.

Szkoda tylko, że znowu bez happy endu. Nowotarżanki mają problemy ze zdobywaniem goli. Muszą mieć kilkanaście okazji, by wykorzystać jedną. Tak było w poprzednich potyczkach, tak było dzisiaj pod Wawelem. Decydującego gola straciły 71 sekund przed końcową syreną i trzeba przyznać, że w kontrowersyjnych okolicznościach, nie bez pomocy miejscowych arbitrów. Najpierw dopatrzyli się zbyt dużej ilości zawodniczek Podhala na lodzie, a potem uznali gola po faulu na bramkarce.

- Czwarty mecz z rzędu tracimy gola w samej końcówce – mówi trener Zbigniew Podlipni. – Fajnie dziewczęta grały, mecz fajnie się układał. Co prawda gospodynie objęły prowadzenie, ale potem przeprowadziliśmy dwójkową akcję. Leśniowska z Leśnicką fajnie rozegrały akcję dwa na jeden. Jak się nie strzela bramek, to trudno wygrać 1:0. Na remis zasłużyły dziewczęta. Sędziowie się nie popisali. Nałożyli na nas karę za szóstkę na lodzie, a potem siedem osób było w polu bramkowym, jedna z rywalek popchnęła naszą bramkarkę i wracamy spod Wawelu bez punktów.

KS Cracovia 1906 – MMKS Podhale Nowy Targ 2:1 (1:1, 0:0, 1:0)
Bramki dla Podhala: Leśnicka
MMKS Podhale: Furtak – Jarkiewicz, Mucha, Bukowska, Florek, Wielkiewicz – Grzybek, Czaja, Pierwoła, Leśnicka, Leśniowska – Szopińska, Mroszczak. Trener Zbigniew Podlipni.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama