23.09.2018 | Czytano: 5565

PHL: Wronka w głównej roli

„Szarotki” w okrojonym składzie, bez Koskiego, Moksunena i Wielkiewicza, udały się do siedziby aktualnego wicemistrza kraju. Ci, którzy oczekiwali fajerwerków w wykonaniu medalistów poprzedniego czempionatu, musieli być zawiedzeni.

Nie był to mecz, który mógłby zachwycić koneserów hokeja. Sporo szarpanej gry, mało składnych i pomysłowych akcji. O pierwszej tercji można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. Wielkich emocji, sytuacji podbramkowych, spektakularnych interwencji bramkarzy – nie było. Gospodarze mieli inicjatywę, często przebywali w tercji górali, ale ograniczali się jedynie do wrzutek na bramkę Odrobnego. Takie „niby” strzały nie robiły najmniejszego wrażenia na „Wiedźminie”. „Szarotki” zaś nastawiły się na kontry. Dwukrotnie grały z przewagą jednego zawodnika, ale w tym czasie nie oddały strzału, ba, nie założyły zamka. Bramkarza gospodarzy niepokoili strzałami spod niebieskiej linii. 5 sekund przed końcem odsłony nowotarżanie w trójkę zapędzili się pod bramkę gospodarzy, nie zakończyli akcji strzałem, „gumę” przechwycili katowiczanie i wyprowadzili dwójkową zabójczą kontrę.

Już w pierwszej minucie po przerwie Malasiński jak w masło wjechał w tercję Podhala i strzałem po lodzie zaskoczył Odrobnego strzałem w dolny róg bramki. W przypadku przyjezdnych sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka. Wykorzystali trzecią liczebną przewagę, a autorem gola był Neupauer. Szybko jednak miejscowi odpowiedzieli. Akcja prawą flanką Wronki, który uwolnił się od obrońcy, idealne dogranie na drugi słupek do Łopuskiego i ten za moment utonął w objęciach kolegów. Podhale nie spasowało i odpowiedziało kontrą, po której Neupauer po raz drugi znalazł sposób na pokonanie ostatniej instancji gospodarzy. Dwukrotnie Michalski próbował zaskoczyć Lindskouga, lecz bez powodzenia.

Na początku trzeciej tercji górale grali w przewadze i Tolvanen wypalił spod niebieskiej, akcje sędziowie puścili i dopiero po jakimś czasie, gdy gra została przerwana, obejrzeli zapis wideo. Bardzo długo trwała analiza, blisko 5 minut, ale okazała się korzystana dla nowotarżan. Gol został uznany i czas cofnięto. To tylko podrażniło katowiczan, którzy z impetem ruszyli do ataku. Co prawda Podhalanie mogli ich skarcić, gdyby wykorzystali liczebną przewagę, ale tego nie zrobili i to się zemściło. W głównej roli wystąpił Wronka, który napędzał ataki gospodarzy. To po jego idealnych podaniach miejscowi zdobyli dwa gole. Wynik ustalili posyłając krążek do opuszczonej przez Odrobnego bramki.

Tauron HK GKS Katowice – TatrySki Podhale Nowy Targ 6:3 (1:0, 2:2, 3:1)
1:0 Krężołek – Tomasik (19:55)
2:0 Malasiński – Laakkonen – Czakajik (21:00)
2:1 Neupauer – Różański – Michalski (25:05 w przewadze)
3:1 Łopuski – Wronka – Rohtla (29:24)
3:2 Neupauer – Worwa – Siuty (32:21)
3:3 Tolvanen – Zapała (41:01 w przewadze)
4:3 Łopuski – Heikkinen – Wronka (51:06)
5:3 Rohtla – Wronka – Łopuski (54:07 w przewadze)
6:3 Laakkonen – Pasiut (58:09 do pustej)
Tauron: Lindskoug; Heikkinen – Wanacki, Czakajik – Deveczka, Tomasik – Krawczyk; Wronka – Rohtla – Łopuski, Laakkonen – Pasiut – Malasiński, Fraszko – Sawicki – Krężołek oraz Skokan, Wysocki, Maciej Rybak. Michał Rybak. Trener Tom Coolen.
Podhale: Odrobny; Dutka – Mrugała, Jaśkiewicz – Tolvanen, Wajda – K. Kapica; Guzik – Zapała – Worwa, Różański – Dziubiński – Siuty, Michalski – Neupeuer – Liikanen. Trener Tomek Valtonen.

Stefan Leśniowski

 

Komentarze







reklama