02.11.2014 | Czytano: 1101

V liga: Zwycięska passa Szaflar(+zdjęcia)

Piłkarze LKS Szaflary kontynuują zwycięską passę. W meczu 14 kolejki nowosądeckiej okręgówki wygrali trudny wyjazdowy pojedynek z Płomieniem Limanowa. Porażki doznała Jarmuta i Huragan.

 

Płomień Limanowa – LKS Szaflary 1:2 (0:1)
Bramki dla Szaflar: Gogolak 43, P. Kamiński 65.

Szaflary: Nykaza – Marek, Strama, Hajnos, Szczerba – Jarząbek, P. Kamiński, Gogolak, F. Kamiński – Baboń, Kłosowski (80 Rusnak).

Piłkarze Szaflar prowadzenie uzyskali pod koniec pierwszej odsłony spotkania gdy po podaniu Floriana Kamińskiego Kłosowski uderzył na bramkę. Ten strzał bramkarz gospodarzy odbił, ale był bezradny przy dobitce Gogolaka. W 63 minucie Piotr Kamiński po dośrodkowaniu Szczerby sfinalizował akcję celnym trafieniem z 5 metrów. W końcówce spotkania gospodarze zdołali już tylko zmniejszyć rozmiary przegranej.


Jarmuta Kolex Szczawnica – KS Tymbark 1:4 (1:3)
0:1 Porębski 10,
0:2 Czaja 13,
0:3 Czaja 17,
1:3 Pawełczak 18,
1:4 Urbański 80 karny.

Sędziował: Maciej Młynarczyk z Nowego Sącza.
Wdzów 150.

Jarmuta: Bobak – Hrydziuszko (84 D. Waligóra), Babik, Diop, Jasiurkowski (46 Mastalaki), Labidi, Pietrzak, Mlak, Ciesielka, Pawełczak (81 Czapp), Kurowski (72 Borucki).
Tymbark: Zawada – Wojtasiński, Olejarz, Ryś, Kuzak (62 Miśkowiec), Sułkowski, Kurczab, Urbański, Porębski, Czaja (83 Czech), Kurek (88 Boczoń).

Piłkarze Jarmuty Szczawnica nie sprostali liderowi z Tymbarku. Tak naprawdę losy spotkania rozstrzygnęły się w pierwszym kwadransie kiedy to goście zdobyli trzy gole a gospodarze odpowiedzieli tylko jednym trafieniem. Bramkę otwierającą wynik spotkania zdobył Porębski w 10 minucie z podania Czai. Uderzona przez zawodnika Tymbarku piłka z około 10 metrów z woleja wylądowała pod poprzeczką. Trzy minuty później Porębski zrewanżował się Czai i obsłużył go dokładnym podaniem z którego to podania Czaja zdobył gola uderzając piłkę głową z najbliższej odległości. Po kolejnych 4 minutach było już 3:0 dla gości bowiem piłkarski duet KS Tymbark: Porębski-Czaja skopiował swój wyczyn z 13 minuty i lider prowadził w Szczawnicy już 3:0. Zadowoleni z takiego obrotu sprawy goście chyba zlekceważyli akcję piłkarzy Jarmuty a przede wszystkim jej snajpera Pawełczaka, który po dynamicznym dryblingu celnie przymierzył z 10 metrów i piłka wpadła do bramki Tymbarku tuż przy słupku. Wynik z pierwszej połowy sugeruje dużą przewagę lidera w tym meczu ale wcale tak nie było. Po prostu piłkarze Tymbarki na śliskiej murawie radzili sobie lepiej i byli nadzwyczaj skuteczni. Tych walorów zabrakło gospodarzom bo nawet nie wykorzystali rzutu karnego. W 50 minucie za faul na Pawełczaku sędzia podyktował „jedenastkę” dla Jarmuty. Do piłki podszedł Kurowski – uderzył i piłka trafiła w słupek, odbijając się wyszła w pole. To był chyba newralgiczny moment tego meczu bo zdobycie kontaktowego gola dawało nadzieję gospodarzom na zdecydowanie korzystniejszy wynik. Goście takiej okazji nie zmarnowali i w 80 minucie wykorzystując rzut karny ustalili wynik spotkania na 4:1.


Więcej zdjęć pod artykułem...


Huragan Waksmund – Orkan Szczyrzyc 0:3 (0:1)
0:1 Wrona 44,
0:2 Kurczab 65,
0:3 Piwowarczyk 90+3 karny.

Sedziował Tokarczyk z Limanowej.
Żółte kartki: M. Potoczak – Klima.
Widzów 150.

Huragan: Rejczak – B. Mroszczak, (45 J. Mroszczak), B. Handzel, T. Cyrwus, M. Handzel, J. Waksmundzki, Gogola (80 P. Bryja), W. Zagata, M. Potoczak (73 P. Mozdyniewicz), P. Zagata, Sz. Drożdż.
Orkan: Piwowarczyk – Gargas, Tyrpuła, Klima, Łabądź (77 Banyk), Tabor, Kurczab, Majeran (72 Duchnik), Nowak,Wrona, Król.

Piłkarze Huraganu Waksmund podejmując w 14 kolejce spotkań nowosądeckiej okręgówki Orkan Szczyrzyc tak naprawdę popełniając dwa kardynalne błędy sami sprezentowali gościom trzy punkty.

Kluczowym momentem meczu była 44 minuta pierwszej połowy spotkania. Wtedy to Maksymilian Potoczak wyprowadzając piłkę ze swojej strefy obronnej stracił ją (któryż to już raz w tych rozgrywkach) na rzecz rywala. Przechwyconą piłkę zawodnik Orkana zagrał do boku skąd nastąpiło dośrodkowanie. Rozpędzony Rejczak najpierw staranował swego defensora Bartłomieja Mroszczaka i wprawdzie wybił piłkę ale tak naprawdę nabił Wronę i futbolówka odbijając się od Wrony wpadła do siatki. Do tego momentu nic nie wskazywało na to, że goście zdobędą komplet punktów. Wprawdzie mieli przewagę w posiadaniu piłki tyle, że z tej przewagi nic nie wynikało. Co więcej pierwsi na otwarcie wyniku szansę mieli gospodarze, ale Szymon Drożdż gdy znalazł się w sytuacji sam na sam zagmatwał się przy jej opanowaniu i gdy już to zrobił został zablokowany. Inna sprawa, że minutę później w podobnych okolicznościach znalazł się Wrona, ale po wygraniu pojedynku biegowego naciskany przez obrońcę strzelił obok bramki. Mając jednobramkową zaliczkę goście grali swobodnie, ale nie stwarzali sytuacji bramkowych. Aż wreszcie w 65 minucie „pomocną dłoń” wyciągnął do nich ponownie Rejczak. Bramkarz Huraganu przy wprowadzaniu piłki do gry podał ręką do Nowaka, który natychmiast przekazał piłkę Kurczabowi a ten z 10 metrów trafił do siatki Huraganu. Jeszcze w 72 minucie J. Mroszczak uderzając piłkę głowa z 5 metrów nie trafił w bramkę i właściwie stało się jasne, że Huragan w tym spotkaniu już niewiele ugra. Wprawdzie Rejczak wygrał pojedynek sam na sam z Wroną ale przy stanie 0:2 to nie był wyczyn mogący odmienić losy spotkania. Co więcej w 90 minucie W. Zagata gdy wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem z niewiadomych powodów zatrzymał się i gospodarze nie zdobyli nawet honorowego trafienia. Na domiar złego w doliczonym czasie gry po starciu M. Handzela z Wroną sędzia podyktował przeciw gospodarzom rzut karny, który na gola zamienił bramkarz Orkana Krzysztof Piwowarczyk.

- Moim zdaniem kluczowym momentem w tym meczu była 44 minuta pierwszej połowy gdy sami sprokurowaliśmy sytuację z której drużyna Orkana zdobyła gola. Co więcej w drugiej połowie znowu daliśmy gościom prezent i oni z tego podarunku skorzystali zdobywając drugiego gola. Tego nie można robić w żadnym meczu a zwłaszcza z rywalem nieco mocniejszym technicznie. Poza tym w przedmikołajkowym rozdawnictwie nie wykazaliśmy się tak potrzebną w każdym spotkaniu ambicją i zadziornością - powiedział po meczu trener Huraganu Bartłomiej Walczak.

W trakcie spotkania i po nim prowadzona była kwesta na rzecz ciężko chorej Ani Garcarz córki piłkarza Huraganu Michała Garcarza i wnuczki kierownika klubu Marka Garcarza. Zarząd Huraganu Waksmund za naszym pośrednictwem wyraża serdeczne podziękowania, kibicom, działaczom i zawodnikom obu uczestniczących w tym meczu klubów za hojne dary złożone na leczenie Ani Garcarz.


Więcej zdjęć pod artykułem...

Tekst Ryb
Zdjęcia Jarmuta – Tymbark: Wojtek (Rzusto)
Zdjęcia Huragan – Orkan: Krzysztof Garbacz

Komentarze

zobacz wszystkie tabele
reklama